Las na talerzu

Jak pachnie las? Las pachnie świeżością i dziką trawą. Pachnie miękkim, zielonym mchem, który delikatnie ugina się pod stopami. Wygląda jak wschód słońca o poranku, kiedy jest chłodno i nieprzyjemnie, przejrzyście i rześko, a mimo tego dzień będzie słoneczny. Pachnie świerkiem, sosnami i powalonymi bukami. A czy da się spróbować odrobinę tego pachnącego lasu? Oczywiście, że tak. Dzisiaj przygotujemy zwykłe/niezwykłe naleśniki, ponieważ dodamy do nich sosu sosnowego.

Nigdy nie zapomnę zapachu lasu, gdy wyszliśmy z lotniska pod Sztokholmem. Było rześko i słonecznie, a jedyną napotkaną po drodze rzeczą był znak: „Uwaga Łosie!”. Poza tym, cisza i wszechpanujący spokój poprzeplatany lasem. Dla samego smaku lasu, jego soczystej zieleni, wyciszającej atmosfery i kojącego działania warto wybrać się, choć na jeden dzień pod Sztokholm. Również w Norwegii pachnie zielenią, a jest ona wręcz przytłaczająca, gdy wciska się w nozdrza i kłuje niewidzialnymi igłami w płuca. Dzisiaj idziemy do lasu.

SKŁADNIKI:

NALEŚNIKI:

150 g mąki pszennej
250 ml mleka pełnotłustego
125 ml letniej wody
3 łyżki stołowe cukru pudru
4 duże jajka od szczęśliwej kury
80 g roztopionego masła
50 g pyłku pszczelego
miód do smaku

KREM SOSNOWY:

250 ml mleka pełnotłustego
2 gałęzie 10-15 cm sosny/świerku oczyszczone
3 żółtka
55 g cukru pudru
15 g mąki kukurydzianej (ewentualnie pszennej)
2 łyżki masła w temperaturze pokojowej
100 ml ubitej śmietany kremówki (opcjonalnie)

Na początku należy przygotować krem sosnowy. W tym celu proponuję połączyć przyjemne z pożytecznym, czyli wybrać się na wycieczkę do lasu i zabrać ze sobą dwie pachnące gałęzie sosny. Przy okazji można nazbierać inne skarby takie, jak liście, mech, szyszki czy grzyby.

Podgrzej mleko w małym garnuszku do temperatury 60-80°C kontrolując temperaturę termometrem kuchennym. Jeśli takiego nie posiadasz to odpowiednią temperaturę mleka otrzymasz, gdy na powierzchni zacznie pojawiać się tzw. kożuch. Wrzuć oczyszczone igły i kawałki gałązek świerku/sosny do garnka i podgrzewaj przez ok. 10 minut. Wyłącz gaz. Sprawdź czy ten smak Ci odpowiada. Jeśli jest dla Ciebie zbyt delikatny pozostaw napar z sosną na dłuższy czas. Przecedź mleko i przelej napar do osobnego naczynia. W osobnym garnku wymieszaj żółtka jajek, cukier puder oraz mąkę kukurydzianą. Wlej ¼ naparu leśnego do tej mieszanki i energicznie nią zamieszaj do rozpuszczenia składników. Następnie dolej resztę sosnowego mleka i jeszcze raz wszystko rozmieszaj. Postaw garnek na bardzo małym gazie i mieszając, doprowadź do zagotowania. W między czasie Twój sos zacznie gęstnieć, a aromat leśny będzie bardziej intensywny. Z czystym sumieniem możesz podjadać, gdy nikt nie patrzy. Ja wprowadziłam małą modyfikację poprzez użycie eliksiru sosnowego, który Łukasz przywiózł z Bułgarii. Smak jest drewniany i leśny, więc słoik przywieziony z Bałkanów spełnił swoją rolę. Poczekaj, aż sos ostygnie, a w tym czasie…

Przygotuj ciasto naleśnikowe. Połącz w misce mąkę, mleko, wodę, cukier puder, jajka oraz połowę masła w gładką masę. Dodaj szczyptę soli w trakcie mieszania. Ciasto powinno mieć lejącą konsystencję. Zakryj miskę folią kuchenną i odłóż do lodówki na ok. 30 minut.

Przed smażeniem naleśników nanieś na patelnię ręcznikiem papierowym cieniutką warstwę masła, a następnie włącz gaz. Na rozgrzanej patelni wylewaj małe placki ciasta naleśnikowego i smaż do zrumienienia. Wyjdzie ich naprawdę sporo, ale i tak znikną w mgnieniu oka.

Układając na talerzu każdy z naleśników przełóż leśnym kremem, a wierzch posyp złotem w kawałkach – pyłkiem pszczelim. Następnie całość udekoruj ulubionym płynnym złotem, może być to miód albo syrop z pędów sosny. Jeśli wizja błogiej rozkoszy nie jest Ci straszna na wierzch niedbale i z pewną dozą nonszalancji połóż chmurę z bitej, słodkiej śmietany, który idealnie współgra ze smakiem lasu. Czarna, niesłodzona kawa dopełni całości.