Moje ulubione aplikacje na podróż

Mam macany telefon i z chęcią z niego korzystam. Zawsze i wszędzie, a w trakcie podróżowania i przemieszczania się tym bardziej, ale wiesz, co? Łukasz i tak zawsze ma przy sobie papierową wersję mapy i często z nią wygrywa. Tak czy siak, uważam, że warto korzystać z dobrodziejstw dzisiejszych czasów i poniżej przedstawiam swoje ulubione, które moim zdaniem są użyteczne.

MAPY

GOOGLE MAPS

Od momentu, kiedy mapy z googla można ściągnąć i używać w trybie offline to zaczęłam je lubić. Można je ściągnąć z dokładnością niemalże do centymetrów z pozaznaczanymi głównymi punktami. Wystarczy włączyć lokalizację na swoim telefonie i powinniśmy się znaleźć w wielkim świecie.

MAPS.ME

Jednak ja wolę MAPS.ME. Dla mnie idealne, bardziej przejrzyste. Do użytku w trybie offline po wcześniejszym ściągnięciu mapy danego obszaru. Niezłe jest to, że można na nich robić notatki w stylu „lokalny market” albo „zabytkowa biblioteka”. To z nich najczęściej korzystam.

POGODA

YR.NO

Łukasz jakoś znalazł tę stronę, którą ja najbardziej sobie cenię. Domena norweska, ale istnieje możliwość obsługi w języku angielskim, a także ściągnięcia aplikacji. Niezwykle dokładna prognoza pogody, która pokazuje zmiany godzinowe, w zależności od pory dnia, a także przewiduje warunki atmosferyczne na dwa tygodnie do przodu. Dla mnie rewelacja!

I żadna inna aplikacja jej się nie równa, choć do sprawdzenia temperatury, jaka panuje na dworze wystarczy nam podstawowa aplikacja w smartphone lub zwykłe accuweather albo – wersja dla odważniejszych – wyściubienie nosa za okno.

KOMUNIKACJA ZE ŚWIATEM

SKYPE

Jakość dźwięku jest zadowalająca, a kamerka działa bezproblemowo.

WHATS APP

Jak wyżej, chociaż tutaj mi się zdarzało, że czasami dźwięk nie jest płynny, a czasami całkowicie zanika.

W zależności od tego, co kto posiada na swoim telefonie/komputerze i z kim chcę się skontaktować – tej aplikacji używam. W jednej, jak i w drugiej można sobie wysyłać wiadomości na kształt smsów, a także w obydwu kamerki całkiem płynnie przesyłają obraz.

NOCLEGI

COUCHSURFING

Na telefonie dosyć upierdliwa, bo ja jakoś cierpliwości do wyszukiwania hostów nie mam w ten sposób (wolę przeglądać na komputerze), ale jest to jakaś opcja. Kontakt z hostem przez taką aplikację jest bezproblemowy.

AIR BNB

Możliwość zgrabnego przeglądania ofert w bardzo miłym interfejsie. Kontakt z przyszłym/potencjalnym właścicielem lokum bezproblemowy, bo całość jest przejrzysta.

I oczywiście NAMIOT. Nie zapominajmy o namiocie, czyli mini-domku, który zawsze możemy ze sobą zabrać.

TRANSPORT

UBER

Znienawidzony ostatnio, ale działający całkiem sprawni. Raz mi się zdarzyło do tej pory wracać z Panem poznanym przez Ubera i było całkiem sympatycznie. Moi znajomi również nie narzekają, a plusem jest to, że często, gęsto można znaleźć kody promocyjne.

BLA BLA CAR

Działający nie tylko w Polsce, ale na takich samych zasadach. Dogadujemy się z kierowcą i jeśli warunki nam odpowiadają – pakujemy się do auta i jedziemy!

RYANAIR

Aplikacja taniego przewoźnika, która pozwala na ochronę środowiska i nie bieganie za koniecznym wydrukowaniem biletów lotniczych. Problem może się zdarzyć wtedy, gdy np. telefon nam zwyczajnie odmówi posłuszeństwa i się zatnie. Na amen. Na zawsze. Raz mi się tak zdarzyło, ciśnienie poszło do góry, ale po 10 minutach i restarcie swojego smartphone siedziałam już na swoim miejscu w samolocie. Łatwe, proste i przyjemne.

CHECK MY TRIP

Mamy „etixy” na mail’u, ale zawsze można sprawdzić, jak to z naszą rezerwacją jest? Do tego służy aplikacja Check My Trip oparta na systemie Amadeus. Pokaże datę, godzinę lotu. Mi do życia wystarcza.

JAK DOJADĘ

W Polsce bardzo sobie chwalę jakdojade.pl. Witrynę internetową, która skupia wiele możliwości poruszania się po większych miastach/aglomeracjach. Nie jestem z Warszawy, byłam tam kilka razy, a umówiłam się ze znajomą w punkcie X. Nie wiem, gdzie jest punkt X, więc wrzucam go w tę aplikację i po kilku sekundach wiem, jak bardzo się spóźnię (bo wypada zawsze osobę oczekującą uprzedzić). Nawet w Poznaniu ta aplikacja potrafiła mnie wyciągnąć z nieznanego terenu, lecz czasami ma małe wady, jak niepełne poinformowanie o remontach, ale to są tylko subtelności…

I podobnie w innych miastach funkcjonują takie strony. W Karlsruhe mam aplikację KVV, która nie dość, że pokaże mi gdzie i jak mam jechać to jeszcze pozwoli na zakup biletu bez szukania biletomatu.

I będąc w tym temacie:

SKY CASH

Mój znajomy bardzo sobie chwali. Nie masz czasu szukać biletomatu w Poznaniu? Chcesz kupić bilet do kina? Albo bilet na pociąg? Kupisz wszystkie te rzeczy w jednej aplikacji bez nerwów i stania w kolejkach. Myślę, że sama zacznę testować ten wytwór.

 INTERNET

Oprócz kliknięcia w telefonie „połączenie bezprzewodowe” i czekanie na łut szczęścia można użyć:

WI-FI FINDER

Czyli program, który „skanuje” nasze otoczenie i pozwala na szukanie darmowych sieci wi-fi, ale czy w podróżowaniu nie chodzi o zatracenie i odejście od internetu? Nie mówię, że całkowite, ale chociażby takie, żeby, co krok tego internetu nie szukać.

WI-FI MAP

Jest jeszcze WI-FI MAP, czyli aplikacja, w której znajdziemy mapę z dostępami do internetu aktualizowaną przez użytkowników. Szeroki dostęp do sieci hotelowych, restauracyjnych i wiele, wiele innych miejsc. Co jakiś czas jest aktualizowana, a tutaj można znaleźć odnośnik z mapą, na której widać zaznaczone lotniska oraz darmowe hasła dostępu:

http://dailyinfographics.eu/wi-fi-passwords-of-airports-around-the-world-in-one-map/

MEDIA SPOŁECZNOŚCIOWE

FACEBOOK/INSTAGRAM

Nawet nie będę opisywać. SNAPCHAT? Co to jest snapchat?!

ROZRYWKA

Osobiście preferuję wziąć ze sobą kawałek namacanej książki i do tej pory nie przekonałam się do wgapiania w „czytacz”, i książki, które książkami nie pachną. Znajdę sobie gazetę, książkę, ale niczym złym nie jest zabranie Kindle’a albo zainstalowanie jakiejś aplikacji na telefonie, lecz to nie w moim stylu. Kropka.

W moim stylu są np. MILIONERZY albo popularne ostatnio KOLOROWANKI.

INNE

Nie używam żadnych aplikacji do planowania podróży. Wolę to zrobić wcześniej albo w ogóle o tym zapomnieć i iść na żywioł. Podobno telefonem można robić rewelacyjne zdjęcia. W dużej mierze zależy to od telefonu, jaki się posiada, ale nic moim zdaniem nie odda radości z robienia zdjęć aparatem. Nic. Można mieć ze sobą i słownik, i translator, ale czasami ani jedno, ani drugie nie pomoże. Będzie liczyć się kreatywność i umiejętność malowania rebusów, chociaż gogle translator wypuścił na rynek coś takiego, jak „tłumacz na żywo”, tj. najeżdżamy kamerką telefonu na tablicę z jakąś informacją np. po włosku i automatycznie pojawia nam się tekst polski. Może nie jest to idealne tłumaczenie, ale zawsze może coś podpowiedzieć i pomóc zrozumieć, co autor miał na myśli. Żadnych restauracji nigdy w pobliżu nie szukamy tylko wychodzimy na ulicę na street food. Tam, gdzie jest pełno lokalnych ludzi tam muszą mnie dobrze nakarmić, więc, po co mi aplikacja na telefon w tym temacie? Niby lokalizację w telefonie mam, ale za mój GPS funkcjonuje Łukasz, więc kolejny problem mam rozwiązany (awaryjnie mogę zawsze wcisnąć guzik „lokalizacja” na swoim smartphone…).

I jest jedna rzecz, która nagminnie i namiętnie przydaje mi się w telefonie. LATARKA. Funkcja latarki pomagała mi już szukać jakiejś dupereli pod łóżkiem czy szafą, pozwoliła nie zabić się na krzywym chodniku w nocy, oświetlała wnętrza namiotu w poszukiwaniu skarpetki albo sprawdzić, co kryje się za tamtym krzakiem, w którym coś chrumknęło. Takie oczywiste, a takie to niezbędne.

Tylko pamiętaj, że jeśli telefon Ci się rozładuje, a power banki będą puściuteńkie to nic Ci nie pomoże tak bardzo, jak umiejętność czytania mapy i rozmowa z ludźmi.