Najlepsze lody we Włoszech – Polignano a Mare!

Polignano a Mare poleciła nam Giulia. Fantastyczna dziewczyna, która wraz ze swoimi rodzicami i bratem przyjęła nas pod dach w Conversano. W ruch poszedł serwis couchsurfing i tak to się właśnie zaczęło. Przyjechaliśmy z Bari do Conversano pociągiem podmiejskim. Giulia wraz z mamą nas odebrały i zabrały pod swoje skrzydła. Jeszcze tego samego wieczoru ugościli nas jak królową i króla, a główną rolę grał jej tata, który był szefem kuchni we własnej restauracji. Prowadził ją od kilku/kilkunastu lat i był bardzo charyzmatyczną osobą. To on nam serwował razem ze swoją żoną lokalne specjały wciskając w nas więcej i więcej, i tam dowiedzieliśmy się, czym jest prosta, bezpardonowa włoska kuchnia (tak, to z nim konsultowałam przepis na pizzę). I mimo tego, że tylko Giulia mówiła po angielsku to nie odczuliśmy żadnej bariery językowej. Razem spędziliśmy wspaniały wieczór, a nawet udało nam się pograć w „doble” z Giulią i Andreą. Rewelacja, prawda?

Historia Giulii jest warta poznania. Była w liceum, zdała egzaminy dojrzałości, ukończyła szkołę, ale kompletnie nie miała pomysłu na życie. Nic, a nic. Zero. Postanowiła sobie zrobić rok przerwy po rozmowie z rodzicami. Rodzice byli jej przychylni i wszyscy jednomyślnie uznali, że skoro ona sama nie wie, co chce w życiu robić to niech się zastanowi nad tym i ich poinformuje. W między czasie, Giulia zahaczyła się na wolontariat w Hiszpanii. Była tam miesiąc, wróciła na chwilę do domu i praktycznie od razu poleciała do Kambodży na wolontariat dotyczący pomocy ubogim dzieciom. Mieszkała tam, żyła, jadła, piła i spała z tymi dziećmi pół roku. Sama mówiła, że wróciła odmieniona. Wróciła, ale znów nie zabawiła długo we Włoszech. Poleciała na trzy miesiące do Turcji. Wróciła. I wiecie, co? Rodzice ją w tym czasie wspierali, dopytywali o zdrowie, samopoczucie. Chcieli wysyłać pieniądze i w razie wypadku ratować, ale nic złego się nie stało, a Giulia utrzymywała się sama. Mówiła też, że niezależność jest bardzo ważna, bo pozwala się nam – ludziom – rozwijać we wszelakich aspektach. Po powrocie z Turcji wiedziała, co chce studiować; wiedziała, że we Włoszech, ale czy w Mediolanie? Rzymie? Gdy my zjawiliśmy się w Conversano właśnie zaczynała się powoli pakować na kolejny wolontariat i obiecała sobie, że gdy wróci do domu to podejmie tę trudną decyzję.

I to właśnie ich rodzina poleciła nam, że koniecznie musimy się wybrać do Polignano a Mare, bo oprócz tego, że jest to urokliwa, nadmorska mieścina to mają tam najlepsze lody w okolicy. Jak nam polecili tak pojechaliśmy w to miejsce. I faktycznie, jest urokliwe i wprost do zakochania od pierwszego spojrzenia. Brzegi miasta podmywa woda, a tuż nad linią wody umiejscowione są małe, klimatyczne restauracyjki, których blask świateł rozświetla okoliczne cienie. Nikt się nie spieszy, nikt nie goni, chyba, że akurat pies zerwał się ze smyczy.

Jest to idealne miejsce, aby w pobliskiej knajpce zatrzymać się na lampkę wina albo na owoce morza. Aby zaznać spokoju i rozmarzyć się należy pospacerować na plażę w Polignano a Mare. Przez okolicznych mieszkańców nazywana jest najpiękniejszą plażą. Kamienista z przejrzystą wodą, położona jest pośród starych murów miasta. Można znaleźć małe przejścia wykute w skale po to, aby przejść w bardziej skryte zakątki. Ponadto, jest to plaża, która dostała nagrodę Niebieskiej Flagi właśnie za porządek i czystość, więc w miarę możliwości warto na niej spędzić nieco czasu. Ciekawe jest to, że jeśli chcemy się dostać na tę plażę to musimy przejść pod zabytkowym, rzymskim mostem, który jest pozostałością Via Traiana z ok. 108-110 roku naszej ery.

Któż z Was nie pamięta wielkiego hitu „Volare”? Jeśli jednak ktoś z Was nie pamięta to TUTAJ podpowiedź. Domenico Modugno to piosenkarz, który tak uroczo gestykulował podczas śpiewania, i którego pomnik stoi w Poligniano a Mare, gdyż jest to miasto jego narodzin. Trzeba mu oddać, że urodził się w pięknym miejscu, ale przejdźmy w końcu do meritum…

Giulia powiedziała nam, że koniecznie, ale to koniecznie musimy zjeść tutaj lody, ale nie pierwsze, lepsze. Mamy je kupić w lodziarni Caruso i żadnej innej, bo jest to lodziarnia, która w okolicy ma kilka punktów, ale to właśnie w Polignano a Mare ich lody są najlepsze. Namiary są TUTAJ. Muszę przyznać, że bez jakiś większych oczekiwań po dłuższym błądzeniu wąskimi uliczkami miasta, znaleźliśmy to miejsce. Z zewnątrz wyglądało normalnie, a w środku akurat tłumów nie było. Wydawać by się mogło, że skoro nie było to tłumów to nic tam po nas, bo nie od dzisiaj wiemy, że tam, gdzie jest pełno lokalnych mieszkańców to jest smacznie, intensywnie i wspaniale. Poprosiliśmy Pana o nałożenie lodów do pudełek. Wyglądały na kremowe, bez grudek. I po wyjściu z lodziarni w końcu zaczęliśmy je pałaszować. Tak, to prawda. Nie jadłam jeszcze lepszych lodów, więc wierzcie mi warto tam iść. Jeśli mi nie wierzycie to idźcie i sprawdźcie. Zdziwicie się. Jest smacznie, a spacer po zabytkowym starym mieście z lodami to czysta poezja. Mam również wrażenie, że chwilowe przycupnięcie na pobliskiej ławeczce z widokiem na morze i poczytanie książki to też nie jest zły pomysł. Warto czasami oczyścić umysł i się zrelaksować albo czytając albo patrząc w otchłań horyzontu i szukać swoich marzeń.

Byliśmy w okolicach Bari wiosną, a to oznaczało dla nas cudowny zapach budzących się do życia (może bardziej: już obudzonych) kwiatów, które wręcz zalewały ulice swoimi płatkami. Wokół bzyczały pszczoły i bąki, które z zacięciem lądowały na kolejnych, rozwiniętych cudach natury. Pachniało kwiatami i czasami świeżo ściętą trawą. To, co mnie urzekło to to, że nawet w Centro Storico pełno było poustawianych dużych donic, w których ponasadzano barwne byliny i krzaki. Całą luźną atmosferę dopełniały majtki, skarpetki i bluzki porozwieszane na balkonach albo nanizane niczym krople rosy na pajęcze nici po okolicznych balkonach. Całej atmosfery dopełniały włoskie mammy, które bez skrępowania raźnym krokiem szły po zakupy, mając na sobie fartuchy. Polignano a Mare to miejsce, w którym czas się zatrzymał i nie ma w tym wstydu. Jest odczuwalny spokój i luźna atmosfera. Można poczuć Włochy.