Elektrownia w Bełchatowie

Największy truciciel w Polsce! Mało tego! Największa elektrownia w Europie to właśnie ta w Bełchatowie! W Polsce obecnie działa kilkadziesiąt elektrowni zasilanych węglem brunatnym i kamiennym. Pod Bełchatowem we wsi Piaski w roku 1960 w listopadzie odkryto pokłady węgla brunatnego. Przekazano informację, że na 70 m w dół znajduje się ok. 2 mld ton węgla. Poprzez wydobycie 49-64 mln ton węgla można byłoby utrzymać trzy elektrownie produkujące energie elektryczną o łącznej mocy 6000-8500 MW. MW to megawat, żeby było jasne. Średnio, rocznie jeśli macie w domu lodówkę klasy A+++ to zużywa ona 180 kWh, czyli 180 kilo-wato-godzin, a więc możemy naprawdę wiele tego typu urządzeń zasilić.

I tak, w roku 1975 ustanowiono ogromny projekt, który takowy kompleks elektrowni o mocy 3000 MW każda powołał do życia. Nie bylibyśmy sobą, gdyby w trakcie projektu nie nastąpiły zmiany i w trakcie realizowania projektu jedną elektrownię przemianowano na 4000 MW. Brak sprzętu, ogromne koszty, ówczesna władza to tylko niektóre czynniki, które decydowały o tym miejscu. Jednak 12 października 1988 roku nastąpiło oficjalne oddanie elektrowni do użytku, gdzie na miejscu pracowało równocześnie 12 bloków o mocy 370-390 MW każdy, a więc o łącznej mocy ok. 4320 MW. Elektrownia w Bełchatowie to pasmo wielu napraw, serwisów, modernizacji. To w 2011 roku oddany do użytku kolejny, trzynasty blok o mocy 858 MW (moc łączna: 5472 MW). I mimo tego, ze spółka PGE (Polska Grupa Energetyczna) od lat stara się o ograniczenie emisji dwutlenku węgla (i wielu, wielu innych szkodliwych substancji…) to ta właśnie elektrownia, „perełka” jest największym emiterem właśnie dwutlenku węgla w Polsce, a nawet w całej Unii Europejskiej (raport Sandbag Climate Campaign). Marny to powód do dumy, gdyż raporty mówią, że emisja dwutlenku węgla to 1080 kg/MWh, dwutlenku siarki 2,839 kg/MWh, a tlenków azotu to 1,346 kg/MWh!

Tyle słowem wstępu, ale właściwie dlaczego o tym piszę? Patrząc na tę elektrownię przy zachodzącym słońcu w Słoku miałam wrażenie, że czas i rzeczywistość uległy zmianie. Czyż nie jest to przerażające? Widok jak z najgorszych koszmarów. Potężne kominy, mnóstwo pary, która wygląda jak niebezpieczny dym. Całość owiana lekką nutą niepokoju, gdyż cała elektrownia jest obwarowana płotem. Wszędzie porozstawiani są ochroniarze. Z drugiej strony industrialny krajobraz z najgorszych snów Philipa K. Dicka. Śmiać się czy płakać? Ja mam mieszane uczucia, bo jednak coś mnie w tym widoku przyciąga, ponieważ nie jest codzienny ani oczywisty. Myślę, że warto przejazdem znaleźć miejsce, z którego elektrownia Twoim zdaniem wygląda interesująco, stanąć i się zastanowić.