Filipiny – najważniejsze informacje

Rajskie państwo wyspiarskie położone na końcu świata. Wydawać by się mogło, że znajduje się z dala od cywilizacji, ale widoczne są silne, amerykańskie wpływy. Kojarzone z urokliwymi lagunami, kolorowymi rybkami, które można zobaczyć podczas snorkelingu i nurkowania, z wieloma malutkimi wyspami, na których można stanąć oko w oko z żółwiami albo rekinami wielorybimi. Jak się tam dostać? Ile to kosztuje? Jak zorganizować taki wyjazd? Odpowiedź bazująca na naszym doświadczeniu znajduje się poniżej.

Koszty i trasa naszej podróży

POZ – SXF – PolskiBus ok. 25 zł/os.
BGY – MXP – autostop za darmo
MXP – FCO – ADD – BKK – MNL – Ethiopian Airlines 162 Euro/os.
MNL – PPS – MNL – AirAsia, ok. 300 zł/os.
MXP – OTP - SXF – samolot ok. 13 Euro/os.
SXF – POZ – PolskiBus ok. 20 zł/os.
Łączny koszt podróży z noclegami, wyżywieniem, kosztami wszystkich biletów, itd.: ok. 2050 zł/os.
Łączny czas podróży: 17 dni

WIZA

Rzecz najważniejsza i niezbędna, bez której nie dostaniemy upragnionej pieczątki w paszporcie. Dla Polaków bez wcześniejszego wyrabiania, darmowa przy pobycie do 30 dni, przy czym dokument paszportowy musi być ważny min. 6 miesięcy. Strona MSZ podaje, że przy wylocie zostanie pobrana opłata w kwocie 750 PHP, co nas nie spotkało. Ale…

OPŁATY WYLOTOWE

Z informacji wyczytanych w internecie wszystkie loty zakupione po 1.02.2015 na loty z Manili (MNL) mają opłatę wylotową w cenie. I faktycznie my nie płaciliśmy żadnej opłaty na tym lotnisku. Inaczej sprawa się ma na wszystkich innych lotniskach, gdzie opłaty wylotowe funkcjonują w dalszym ciągu i są zróżnicowane.

Opłaty w Puerto Princessa (wrzesień 2016) wynosiły 200 PHP za loty krajowe oraz 500 PHP za loty międzynarodowe, płatne gotówką w okienku z kontrolą paszportową.

WALUTA

Na Filipinach panuje peso filipińskie (PHP):

1 PHP ≈ 0.084 PLN

Warto mieć przy sobie dolary amerykańskie (USD), które bezproblemowo można wymienić w kantorach. Inną kwestią jest dostępność bankomatów. Prowizja za wypłatę dowolnej kwoty wynosi 200 PHP, więc warto wypłacić za jednym razem większą gotówkę i tutaj się zaczynają schody. Policzyliśmy, że na cały wyjazd wystarczy nam dodatkowe 15.000 PHP (5.300 PHP przywieźliśmy z Polski) i niestety pierwsze dwa bankomaty nie chciały zrealizować nam takiej operacji. Spytaliśmy obsługę banku i usłyszeliśmy, że bankomat nie ma możliwości zweryfikowania, czy żądana kwota znajduje się na naszym koncie. Wydaje nam się ta wersja mało prawdopodobna. Inną przyczyną może być brak wystarczającej gotówki w bankomacie. Tak czy inaczej trzeci i jednocześnie ostatni bankomat w El Nido wypłacił nam pieniądze.

BEZPIECZEŃSTWO

Opinie o bezpieczeństwie na Filipinach krążą różne. W naszym odczuciu było to jedno z przyjemniejszych miejsc, w jakich mieliśmy okazję przebywać. Nie straszne było nam spacerowanie po nocy, po nieoświetlonych ulicach i zakamarkach. Nigdy nie poczuliśmy zagrożenia ani nawet najmniejszej nerwowości. Filipińczyków, których spotkaliśmy, cechowało wesołe spojrzenie na świat mimo smutków dnia codziennego. Należy dodać w tym miejscu, że nasze doświadczenia ograniczają się do Palawanu.

Tak czy inaczej, od momentu, gdy to Rodrigo Duterte został prezydentem Filipin ruszyła lawina walk przeciwko handlem i zażywaniem narkotyków. Już najmniejsza posiadana ilość narkotyków to kilka lub kilkanaście lat w więzieniu. Samo podejrzenie o posiadanie tych substancji grozi karą. W praktyce wykonywane są „czynności niezbędne w walce z handlem narkotykami”, czyli chociażby strzelanie do ludzi na ulicy, którym jeszcze nie udowodniono przewinienia. I choć operacje policyjne wymierzone w handlarzy narkotyków, które cieszą się popularnością wśród Filipińczyków, to fala morderstw/zabójstw, która nastąpiła podczas walki z zakazanymi środkami, zaniepokoiła chociażby służby ONZ. W odpowiedzi na liczne prośby odnośnie łagodniejszej polityki w tej kwestii, prezydent Duterte odparł, że Filipiny w każdej chwili mogą opuścić szeregi tej organizacji. My nie byliśmy świadkami takich zdarzeń. Nikt nas też nie podejrzewał o posiadanie narkotyków, ale świadomie zrezygnowałam z przewożenia sypkich pamiątek (z Włoch przywieźliśmy kiedyś 11 kg białego proszku w postaci mąki typu 00), który przypomina biały proszek.

TRANSPORT

Jak działa autostop? Nie wiemy, ale zakładamy raczej, że marnie – między miastami kursują tylko klimatyzowane busy z turystami, rozklekotane autobusy z mieszkańcami i czasem motory lub tricycle – standardowych samochodów raczej brak.

Z Puerto Princesa pojechaliśmy do El Nido autobusem za 350 PHP w jedną stronę (450 kosztuje wersja z klimatyzacją). Strony przewoźników można znaleźć tutaj i tutaj

Głupotą (jedną z większych) było to, że z lotniska PPS poszliśmy na pieszo na dworzec autobusowy. Dlaczego? Bo na Palawanie nikt nie wpadł na pomysł, żeby dworzec autobusowy ulokować w centrum miasta. Albo chociażby w okolicach centrum. Był położony na obrzeżach, więc w 30-kilku stopniowym upale spacerowaliśmy z plecakami z całym naszym dobytkiem jakieś 7 km. Mogło nas to kosztować 2-3 zł za osobę za przejazd, ale z nieznanego mi powodu poszliśmy. Później już się nie krępowaliśmy i kupowaliśmy przejazdy za 20-50 PHP (1 przejazd) tuk tukami lub kolorowymi pseudo-autobusami za 20 PHP/os.  

Do podziemnej rzeki (Sabang) dojechaliśmy zwykłym busem, który kosztował nas 200 PHP/1 os. Powróciliśmy jeepney’em, czyli pewną formą bycia hipisem na Filipinach. Za jeepney’a zapłaciliśmy 150 PHP/1 os., a w gratisie dostaliśmy gorące podmuchy powietrza i wstępne ogłuchnięcie, ale była to gra warta świeczki.

Oczywiście na każdym kroku spotykaliśmy całą chmarę naganiaczy, ale zawsze pytaliśmy bezpośrednio kierowcy o kierunek i cenę, w którym jedzie.

ISLAND HOPPING

Rzecz święta i konieczna na Filipinach. To na Island Hopping, czyli „skakaniu po wyspach” Filipiny dopiero się zaczynają. Z większych wysp należy uciec po to, aby oglądać i podziwiać błękitne laguny, świetliste zatoczki, kolorowe rybki (możesz szukać Nemo) i kąpać się do oporu. W El Nido są dostępne 4 główne trasy wycieczek, a ich cena jest odgórnie ustalona i na każdym szyldzie jest identyczna:

Trasa A: Small Lagoon, Big Lagoon, Simizu Island, Secret Lagoon, 7 Commandos Beach – 1200 PHP/1 os.
Tour B: Entaluda Island, Pinagbuyutan Island, Snake Island, Cudugnan Cave, Cathedral Cave – 1300 PHP/1 os.
Tour C: Helicopter Island, Secret Beach, Matinloc Shrine, Star Beach, Hidden Beach – 1400 PHP/1 os.
Tour D: Bukal Island, Ipil Beach, Nat-Nat Beach, Cadlao Lagoon, Paradise Beach – 1200 PHP/1 os.

Dodatkowe wypożyczenie maski do snorkowania to koszt 100 PHP/1 szt.

My szukaliśmy wycieczki dla siebie poza sezonem turystycznym. Rozmowę zaczęliśmy od trasy A i zapłaciliśmy 700 PHP/1 os. bez dłuższych pertraktacji. Po dwóch dniach zdecydowaliśmy się na trasę C, za którą zapłaciliśmy 1000 PHP/1 os. Wycieczki klasyfikujemy, jako bardzo udane, w trakcie, których mieliśmy do swojej dyspozycji wodę pitną, jeden, duży posiłek, kamizelki ratunkowe i załogę statku. W trakcie trasy C pogoda nam się popsuła, ale cała załoga robiła wszystko, abyśmy byli zadowoleni. Nasza trasa się skróciła i nieco zmieniła, ale wyszukano dla nas spokojniejszych wód, w których mogliśmy snorkować. Na Filipinach koniecznie trzeba spróbować Island Hopping, bo jest to rozrywka przednia i w sumie niedroga.

Jeżeli decydujemy się na wycieczkę to dodatkowo należy zapłacić 200 PHP/os. opłaty środowiskowej, która ważna jest przez 10 dni w okręgu El Nido. Opłata środowiskowa pobierana była także w okręgu Sabang (podziemna rzeka). 

ZAKWATEROWANIE

Szukanie noclegu na Palawanie nie jest problematyczne. Jeśli będziesz mieć plecak na sobie to nocleg znajdzie Ciebie, a nie Ty nocleg. Ceny wahają się od 600 PHP za pokój dwuosobowy za dobę do (nawet!) 6000 PHP za to samo, ale o innym standardzie. Wersja pierwsza zawiera w sobie wiatraczek w pokoju. Za odrobinę techniki w postaci klimatyzacji musimy zapłacić ok. 1000 PHP. Nie wszystkie obiekty znajdują się w znanych nam wyszukiwarkach hoteli, ale jeśli już są to nie zawsze znaczy, że właściciel wie, że my za tę konkretną rezerwację zapłaciliśmy. Nie mniej, nie ma z noclegiem żadnych problemów. Za najtańszy bungalow z widokiem na morze oddalone 30 metrów zapłaciliśmy 21 zł/domek/noc tutaj kupując za pośrednictwem portalu Agoda.

INTERNET

Każdy wie, że internet w chwili obecnej jest wszędzie i jest na Filipinach – owszem, ale… Stałe łącze równie popularne co karty prepaid z internetem, czego skutkiem jest kończący się transfer. Trzeba mieć to na uwadze, ale skoro jesteśmy w podróży to bez internetu da się funkcjonować.

PRZYKŁADOWE CENY

Filipiny to jeden z najbiedniejszych krajów świata. Ceny dla cudzoziemców są przynajmniej dwa razy wyższe, ale nadal są bardzo niskie. Za obiad, w skład, którego wchodzi miska ryżu i jakieś świńskie kości z kawałkami mięsa, odrobiną sosu zapłacimy 20-30 PHP. Kawa rozpuszczalna z niewiarygodną ilością cukru to koszt 20 PHP. Jeden mały szaszłyczek z grilla wieczorową porą to wydatek rzędu 10 PHP. Mówimy tutaj o jedzeniu ulicznym, bo te restauracyjne to wydatki rzędu 150-300 PHP, a my jednak korzystaliśmy z pierwszej wersji. Natomiast Filipiny słyną również z tego, że filipińskie jedzenie to nie jest szczyt marzeń. Zgadzam się z tą opinią, bo dla mnie wygrywały wszystkie dania kuchni chińskiej, ewentualnie wieczorne grille. Nie ma najmniejszych problemów, żeby kupić mango czy banany, ale to jednak ryż króluje wszędzie. Zjeść można i owoce morza (krewetki, ryby), ale to typy restauracyjne lub typowo wycieczkowe. Butelka wody kosztuje od 20 do 40 PHP w zależności od humoru sprzedawcy. Piwo 0.5 l to wydatek rzędu 40-50 PHP. Ceny nie są wysokie, wyboru wielkiego nie ma. W większych miastach w większych sklepach można znaleźć nabiał, ale jego ceny (jak na filipińskie warunki) są wysokie, tj. dwa małe jogurty można kupić za ok. 80 PHP, czyli koszt dwóch porcji ryżu z jakimś dodatkiem.

KLIMAT I POGODA

Ponoć Filipin nie odwiedza się w porze deszczowej. Tylko „ponoć”. My mieliśmy tę przyjemność przebywania na Palawanie w trakcie pory deszczowej. Kilka razy zmokliśmy do ostatniej suchej nitki (bo podczas pory deszczowej nie pada tylko wygląda to, jak ściana deszczu), wiele razy mieliśmy piękną, słoneczną pogodę, podczas której opalaliśmy się i pływaliśmy. Jakakolwiek podróż na Filipiny będzie udana, ponieważ nie występują znaczne wahania temperatury, która wynosi od 25 do 35 st.C. Wilgotność powietrza utrzymuje się na wysokim poziomie, tj. 95% w trakcie pory deszczowej. Ponoć najlepszą porą roku na wyprawę na Filipiny jest czas od grudnia do maja, ponieważ wtedy panuje pora sucha. Od czerwca do listopada występuje pora deszczowa. My na Filipinach byliśmy na przełomie września i października, i bawiliśmy się świetnie.

KULTURA I RELIGIA

Filipińczycy to naród bardzo religijny. Dominującą religią jest katolicyzm, który prócz kościołów z drewnianymi ławami objawia się w bardzo specyficzny i kolorowy sposób. Przykładem niech będzie przejazd miejską taksówką w Puerto Princesa, która była samochodem z naczepą, w której zamontowane były siedziska. Płaciło się kierowcy, a z tyłu za jego siedzeniem był napis: „God knows who did not pay” („Bóg wie, kto nie zapłacił”). I jest to w pewien sposób motywujące do zapłaty, ale wywiera również uśmiech. W małych, przydrożnych barakach, które sprzedawały miskę ryżu z dodatkami widniały napisy, takie jak: „God bless You” („Niech Cię Bóg błogosławi”), „God looks at You” („Bóg patrzy na Ciebie”). Byliśmy również zaproszeni na nabożeństwo religijne w El Nido i tylko, dlatego, że chcieliśmy wstąpić na chwilę z tego względu, że kościółek był pusty. Chodziło się w nim na bosaka, a na godzinę przed rozpoczęciem liturgii wokalistka próbowała swoich sił w towarzystwie kolegi, który grał na gitarze elektrycznej.

… i w końcu:

PUNKTUALNOŚĆ

Punktualność. Dla nas, Europejczyków, czas gna w zawrotnym tempie. Tramwaj, który spóźni się o trzy minuty albo, co gorsza – wypadnie z siatki połączeń wiąże się z nerwową sytuacją i ogólnym niezadowoleniem społeczeństwa, które czeka na przystanku tramwajowym. Na Filipinach opóźnienie wylotu samolotu o godzinę to standard. To jest coś normalnego i nikt się nie piekli. Taka informacja jest podawana minutę przed odlotem i nikt nie ma z tym problemu (jeśli jest podana). Tak jest i koniec. Kropka. Opóźnienie wynoszące 90 minut? Nic dziwnego. Wszyscy grzecznie czekają na swoją kolejkę. Lecąc z Manili na Palawan czekaliśmy ok. godziny na odlot. Lecąc z Palawanu do Manili czekaliśmy nieco dłużej niż wcześniej wspomniane 90 minut. Mieliśmy to szczęście, że przypadkowo podczas powrotu z Palawanu mieliśmy 5 godzin na przesiadkę w Manili. Nie chcę wiedzieć, co mogłoby się zdarzyć, gdybyśmy tego czasu mieli znacznie mniej. Acha… Czasami bywa i tak, że samolot w ogóle nie wystartuje, a sam lot zostaje przesunięty np. na następny dzień. Na szczęście na nas nie trafiła taka sytuacja, ale słyszeliśmy/czytaliśmy, że takie rzeczy na Filipinach też się zdarzają ze względu na tajfuny, huragany i trzeba sobie radzić jakoś inaczej.

p.s. Jeśli chcesz się wybrać do El Nido to zrób to koniecznie teraz. Albo w najbliższym czasie. Dlaczego? Ponieważ nasz znajomy nam powiedział, że gdy był tam trzy lata temu to nie było drogi asfaltowej poprowadzonej z Puerto Princesa do El Nido. W tym roku droga już była, a wraz z nią ceny Island Hopping podskoczyły prawie 3-krotnie. Miejsce to staje się typowo turystyczną enklawą (na razie przeważają młodzi backpakerzy którzy szukają przygody) i myślę, że tylko kwestią czasu jest pojawienie się w nim bogatych i wygodnych turystów. I uważam, że więcej jest/będzie takich miejsc na Filipinach, więc warto skorzystać z (jeszcze) nieodkrytych atrakcji, które się tam znajdują.