Smaki Portugalii: ciasto wytrawne

Podróżując autostopem przez Portugalię z namiotem w plecaku, a czasami pod pachą, często trafialiśmy na różnego rodzaju wypieki. Łatwiej było nam coś takiego zabrać ze sobą i iść na wylotówkę, i to właśnie te momenty wspominam jako te najwspanialsze, ponieważ nie raz ciastko upadło mi na ziemię, pokruszyło się i musiałam się doprowadzić do jakiego takiego porządku. Zdarzyło się również, że wytrawnym ciastem poczęstowała nas jedna z napotkanych osób. Było nieco inne, ale syte i bardzo, ale to bardzo smaczne na zimno.

I odnośnie poznawania ludzi. Smaki Portugalii poznałam przypadkiem. Następnie okazało się, że Marzenka do wspólna moja i mojej znajomej koleżanka. I jak tu się nie spotkać? Umawiałyśmy się, umawiałyśmy i w końcu dotarłam na BioBazar w Warszawie! Z Marzenką w komplecie był Gonzalo, oryginalny Portugalczyk z charakterystyczną werwą, intensywnością gestów, zapałem do życia i uśmiechem. I patrząc na nich, obserwując tę mieszankę polsko-portugalską myślałam o wszystkich tych smakołykach, które mnie spotkały podczas podróży przez ten kraj. Kocham Portugalczyków za ich sery, oliwy, miody, słodkie i wytrawne ciastka, za ryby ze szczególnym uwzględnieniem tych z dziwnymi dodatkami i sprzedawanych w puszkach oraz za vinho verde. Tak z grubsza, bo już nie wspomnę, że uwielbiam ich za charakter i podejście do wina, gdyż jest ono konkretne i nie akceptuje braku konsekwencji. Nieco boleśnie przekonał się o tym Łukasz, ponieważ będąc w Lizbonie, udało nam się kupić niezłe wino spod okolic tegoż miejsca. Spaliśmy w hostelu, więc we wspólnej kuchni postanowiliśmy wieczorem otworzyć tenże trunek, bo akurat tego dnia przejechaliśmy na różne sposoby kilkaset kilometrów. Kontynuując, Łukasz otwierając wino poległ. Podszedł do niego dziarskim krokiem mężczyzna, który tam pracował, wyrwał mu butelkę i zanim ją otworzył, wydał swoją ostrą, słowną reprymendę dotyczącą spijania ciepłego (w temperaturze pokojowej) wina. Gdy minęło kilka minut, grzecznie pokazał, jak się wino otwiera, po czym wręczył nam butelkę. Pogrymasił nieco i powiedział, że nigdy, ale to nigdy nie mamy pijać białego, portugalskiego wina na ciepło. Nigdy. Posłuchaliśmy i nigdy nie żałowaliśmy, a tę sytuację wspominamy do dzisiaj. Jesteśmy mu wdzięczni, bo scenka była rodzajowa. On nam to wytłumaczył po portugalsku, a my portugalskiego ni w ząb nie umiemy. Także wniosek jest taki: w żyłach Portugalczyków płynie schłodzone, białe wino.

Składniki na wytrawne ciasto z zacięciem portugalskim:

- 250 g fasolki mung (albo 1 kalafior)
- 80 ml oliwy z oliwek (idealna do tego przepisu: https://sklep.smakiportugalii.pl/product-pol-893-Ekologiczna-portugalska-oliwa-z-oliwek-Arvolea-Single-Edition-500-ml.html)
- 7 jajek od szczęśliwych kur
- 120 g mąki pszennej
- 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 1 łyżeczka czubata kurkumy
- 1 łyżeczka (lub łyżka) kuminu
- 150 g startego, twardego sera
- sól i czarny/czerwony pieprz, do smaku
(sól do doprawienia: https://sklep.smakiportugalii.pl/product-pol-301-Sol-morska-gruboziarnista-1-5-kg.html
kwiat soli morskiej do podania: https://sklep.smakiportugalii.pl/product-pol-161-Kwiat-soli-klasyczny-Flor-de-Sal-Natural-w-opakowaniu-korkowy70g.html)
- 1 ładna, czerwona cebula
- schłodzone vinho verde

Rozpoczynamy.

Otwieramy nasze ukochane vinho verde, nalewamy sobie do kieliszka i sączymy podczas gotowania. W przepisie nie będzie nam ono potrzebne, ale co więcej, jeśli popijać będziemy je w trakcie próbowania ciasta to to będzie niczym przeniesienie się w wiosenny, lizboński wieczór. Takie ciasto to również niezły pomysł, gdy mamy ochotę przyjąć gości, np. w Sylwestra.

Jeśli przygotowujemy ciasto z kalafiorem to należy go podzielić na różyczki, ugotować do miękkości w osolonej wodzie i wystudzić. Jeśli używamy fasolki mung to należy ją ugotować do miękkości, ale nie rozgotować i również wystudzić. Ciasta wytrawne występują pod wieloma odmianami i możesz użyć, np. brokuła, jeśli tylko masz ochotę.

Piekarnik rozgrzewamy do 180ͦ C, termoobieg.

Cebulę kroimy w kosteczkę, ale kilka półksiężycy albo okręgów zostawiamy do ozdobienia. Tak pokrojoną cebulę smażymy na oliwie z oliwek na niewielkim ogniu po to, aby się zeszkliła i nabrała słodkiego smaku. Podczas smażenia, dodajemy kumin oraz świeżo utłuczony w moździerzu albo starty pieprz po to, aby przyprawy w pełni oddały swój aromat. Dwie minuty przed końcem smażenia dodajemy kurkumę, podsmażamy całość i zestawiamy z ognia do ostudzenia. Całość smażymy ok. 10-12 minut łącznie. Tyle powinno wystarczyć.

Do tak przygotowanej cebuli dodajemy fasolkę bądź kalafiora, całość mieszamy. Wbijamy umyte wcześniej jajka i ponownie mieszamy. Dodajemy sól do smaku, mąkę przesianą z proszkiem do pieczenia, a następnie dorzucamy starty na tarce twardy ser. Ja akurat użyłam sera dojrzewającego od Marka Grądzkiego (ser dojrzewający z orzechami włoskimi), ponieważ w smaku przypomina mi te portugalskie. W Portugalii kontynentalnej napotkacie wyraziste w smaku sery owcze i kozie, natomiast w serach kozich prym wiodą Azory i nieprawdą jest, że tylko sery włoskie czy hiszpańskie są najlepsze. Bardzo je sobie cenię, ale to największą słabość mam do wyrobów mlecznych z Portugalii ze szczególnym uwzględnieniem białego, krowiego sera z północy São Miguel. Jednakże, musi być to ser konkretny w smaku o zdecydowanym charakterze.

Wracając do brzegu: całość mieszamy do uzyskania ładnej, zadowalającej nas konsystencji.

Na blachę wyłożoną papierem do pieczenia wylewamy przygotowaną masę, dekorujemy krążkami cebuli i pieczemy ją przez ok. 45 minut lub do tzw. „suchego patyczka”. Serwujemy z kwiatem soli morskiej oraz z oliwą z oliwek po to, aby nadać mu końcowego sznytu.

Uwagi: nie wolno Ci użyć podłej oliwy z oliwek, bo cały wypiek to będzie porażka. Albo używasz najlepszej jakościowo oliwy z oliwek, np. od Smaków Portugalii albo nic z tego nie będzie. Po drugie, nie żałujemy soli i przypraw. Portugalia zawdzięcza najeźdźcom wiele swoich produktów, dlatego ich kulinaria są tak bogate i dlatego też, jest smacznie i różnorodnie.