Perełka Toskanii – Lucca!

Florencja będąca arcydziełem renesansu, Siena – perła średniowiecza, Piza, której główną atrakcją jest krzywa wieża to tylko mała część skarbów Toskanii. Ten rejon Włoch to kraina będąca ucieleśnieniem wszystkiego tego, co dobre i uczciwe. Sielankę dopełniają wzgórza oliwne i ogromne połacie winorośli, a jedną z najpiękniejszych miejscowości jest mniej znana Lucca: romantyczna i zatrzymana w czasie.

Za czasów Gotów i Longobardów Lucca była stolicą Toskanii. To miasteczko jest otoczone czterokilometrowym pierścieniem zabytkowych murów ochronnych, po których można spacerować pośród drzew. Nieco zapomniana, czasami pomijana, ale zdecydowanie może konkurować z takimi cudownościami, jak chociażby Siena. Lucca położona jest u podnóża masywu Monte Serra, niedaleko rzeki Serchio na bardzo rozległej równinie. Można powiedzieć, że leży w jednym z najpiękniejszych miejsc w Toskanii, ale Toskania broni się sama w sobie, więc może być tylko lepiej.

Wychodząc z dworca kolejowego nic nie zapowiadało nam, że za chwilę wkroczymy w świat baśni. Po przekroczeniu murów obronnych naszym oczom ukazał się falujący świat jesiennych kolorów. Wzdłuż linii starego miasta zobaczyć można było wielu biegaczy, rowerzystów, ale i tak naszą największą uwagę przykuły dwa psy. To właśnie one bawiły się, jakby jutra nie miało być, a ich radość była obłędna. Po przejściu przez mury wchodzi się do tej prawdziwej Lucki, która skrywa w sobie przeszłość. Tych śladów dawnego miasta jest wiele…

Królują czerwone dachówki, które z daleka wyglądają, jakby spływała po nich burgundowa farba. Można tutaj oddychać wraz z rytmem miasta, które pozwala na wtopienie się w swój organizm. Nikt się nie spieszy. Nikt nigdzie nie goni. Co więcej, mówi się, że to Paryżanki mają najlepsze wyczucie stylu i mody. Nic bardziej mylnego. To Włoszki, a w szczególności mieszkanki Toskanii czy np. Lucki mają wyczucie stylu i obycia. Falują za nimi czarne, niezbyt długie włosy, które niedbale wystają spod kruczoczarnych kapeluszy. Niedbale zarzucone szale na szyjach dodają im animuszu. Po ich ramionach spływają futra lub kurteczki, a jeśli noszą buty to choćby na najmniejszym obcasie! Dopasowanie kolorystyki torebek, faktury butów i fasonu kurtki wydaje się być zajęciem na piedestale. Jeśli wybiorą spodnie to tylko dopasowanie albo tak skrojone, aby wydobyć wszystkie, najbardziej pożądliwe cechy nóg, którymi mogą uwodzić. Szyk przejawia się również w sposobie chodzenia. Jest to coś na wzór delikatnego trzepotania motylich skrzydeł, ale szybkiego niczym gepard. Te kobiety mają w sobie siłę i przekonanie, że mogą zrobić wszystko. To właśnie tam widziałam mamę z ok. 3-letnik synkiem, która z gracją baletnicy mknęła za uciekającym berbeciem na co najmniej 10 cm szpilkach. Wyczyn godny podziwu. Była przy tym szybka i zwinna, i wcale nie wydawało się, jakby miała za chwilę ponieść rychłą porażkę. Zaimponowała mi. Jedyne, o co się obawiała to kapelusz, który z uporem maniaka przyciskała do swojej głowy i okulary przeciwsłoneczne, które asekuracyjnie chwyciła w drugą rękę. Zapomniałabym. Okulary przeciwsłoneczne są dla Włoszek bardzo ważne. Wiele z nich miało je na sobie, bo czy jest coś bardziej interesującego niż zasłonięte oczy? Jednocześnie dają odrobinę prywatności i możliwość spozierania na innych bez przyznania się do tego. Jestem pełna podziwu dla tych kobiet, które z gracją przemierzają wąskie uliczki Lucki.

W szerokim kadrze tego miasta znajduje się miejsce na pamiątkę po Rzymianach. Ukryty w zakamarach eliptyczny plac Piazza dell’Anfiteatro to enklawa małych restauracyjek i kawiarni. Zbudowany został na miejscu dawnego, rzymskiego amfiteatru i do dzisiaj przyciąga wiele osób i zaprasza w swoje progi. To w środku jego murów mają miejsce spotkania towarzyskie przy kawie, romantyczne kolacje i puszczanie baniek mydlanych. Królują wokół malownicze uliczki w pięknym włoskim stylu i klimacie. W Lukce znaleźć można wiele kościołów, których architektura olśniewa i charakteryzuje się wielką finezją. Fasady tworzą bogato zdobione arkady z kolorowych marmurów. Do najpiękniejszych kościołów należy San Michele in Foro, który można znaleźć już przy samym wejściu za mury miasta. Dosyć ascetyczny w środku z efektownym oświetleniem i drewnianymi ławami daje chwilę wytchnienia. Na zewnątrz efektowny, a dodatkowym jego atutem są brawurowo poskręcane kolumny. Katedra San Martino ma równie piękną fasadę, a wieczorami wylewa się z niej łuna złotego światła, która ogrzewa przechodniów.

Przemierzając historyczne centrum majestat wysokich kamienic przeniesie nas do innego świata. Elegancko wykonane fasady, ponasadzane kwiaty i drzewka zachwycają. Na wielu drzwiach zachowały się zabytkowe kołatki i skrzynki pocztowe, które po dzień dzisiejszy służą mieszkańcom. Spacerując, można natknąć się na Casa di Puccini, czyli dom, w którym urodził się jeden z najwybitniejszych włoskich kompozytorów: Giacomo Puccini, ale… Torre Guingi to wspaniała wieża, na szczycie której rosną dęby, które próbują dosięgnąć nieba. Za drobną opłatą (3 euro - bilet studencki) można wejść na jej szczyt i podziwiać panoramę miasta i połacie krwistoczerwonych, włoskich dachów. Wysoka na 44 metry i 25 centymetrów sporadycznie gubi się w otchłani miasta. Torre della Ore, zwana wieżą zegarową, kolejna pretendentka do podziwiania miasta akurat w czasie naszego zwiedzania była zamknięta.

Po zmroku miasto ożywa i zapełnia się mieszkańcami w plątaninie drobnych, wąskich uliczek. Wzrasta gwar i zainteresowanie okolicznymi sklepami, które zachęcają widokiem najlepszych włoskich serów. Nie można tego opisać, co tam się dzieje – trzeba poczuć tę atmosferę. Tłumy przewijających się ludzi tworzą unikatowy klimat, który najlepiej smakuje przy lampce wina.

 „W Lukce wszystko jest dobre.”
The Path to Rome, H. Belloc (1902)