Weekend w Polsce – Warszawa

Stolica Polski nigdy nie kojarzyła mi się z niczym ciekawym. Było to dla mnie miasto hałaśliwe, bez ładu i składu, a na dodatek nigdy nie miałam więcej czasu, aby swobodnie się po nim poszwędać. Okazja nadarzyła się całkiem niedawno, a w Warszawie mieliśmy aż całe dwa dni, więc należało je jakoś spożytkować. I wiesz co? Stolica Polski nie jest taka zła, a na dodatek spodobała mi się!

Krakowskie Przedmieście to ulica, na której króluje blichtr i bogactwo. Jest tutaj modnie i światowo, a świat pokazuje się w formie neonów, podświetlonych bocznych uliczek i gwaru, który tutaj panuje. To tutaj znajdują się jedne z najsławniejszych restauracji Warszawy, które renomą mogą nie jednego kolegę zza granicy zawstydzić. Czuje się tutaj szyk pomieszany z pewną dozą nonszalancji, ale z pewnością jest to ulica, która wygląda światowo i dorównywać może reprezentacyjnemu placowi katedralnemu w Mediolanie albo La Rambli w Barcelonie, gdzie również jest głośno i ciekawie. Gdzieniegdzie porozstawiane są budki z jedzeniem, nieopodal ktoś sprzedaje balony, a po kilku krokach można wejść na teren Uniwersytetu Warszawskiego i nagle cały hałas znika. Przestrzeń Uniwersytetu jest porośnięta przez drzewa, które w przypływie mijającego czasu zaczynają gubić swoje największe atrybuty – liście, które żółkną, brązowieją, a na końcu znikną przez zmiecenie ich w najdalszy kąt. Jest tutaj cicho i spokojnie, ale wystarczy ponownie przejść przez bramę i znowu doskoczą do nas sprzedawcy „marzeń”.

 

Krakowskie Przedmieście to jednocześnie północny odcinek Traktu Królewskiego, który niegdyś był szlakiem komunikacyjnym , a obecnie składa się z ciągu ulic, przy których usytuowane są znane zabytkowe budowle. To tutaj przy kościele Wizytek siadając na ławce i klikając w niej na guzik można rozsmakować się w melodii Fryderyka Chopina. Chopin tutaj się wykształcił, wychował i skomponował wiele ze swoich dzieł. Co więcej – Warszawa Chopinem stoi przez co pojawiła się aplikacja na „sprytne telefony” o nazwie „Selfie z Chopinem” idealnie wpisująca się w aktualną modę. Bo i Ty możesz mieć zdjęcie ze słynnym, polskim kompozytorem, ale… Żeby je zrobić musisz odwiedzić główne punkty chopinowskie, jak np. Muzeum Chopina. Brawo dla Warszawy i Stołecznego Biura Turystyki za ten pomysł! Na multimedialnych ławkach znajdują się fotokody do pobrania na telefon przez aplikację „QRcode”. Akcja jest świetna przez co ja sama nie pogardziłam selfie z Fryderykiem, a przy okazji dowiedziałam się więcej o jego twórczości, życiu, a wizerunek Chopina stał mi się bliższy i lekkostrawny. Krakowskie Przedmieście to również Pałac Prezydencki, Bazylika św. Krzyża, Dom Roeslera i Hurtiga, Pomnik Mikołaja Kopernika pod Pałacem Staszica, Pomnik Bolesława Prusa czy też Adama Mickiewicza, Kościół św. Anny i wiele, wiele innych interesujących miejsc…

Okolice placu Zamkowego stają się bajkowe i wyjęte jakby z kadru baśni, gdy słońce powoli zaczyna się chować za horyzontem. Zamek Królewski będący bezcennym zabytkiem z listy Światowego Dziedzictwa UNESCO to jedno z miejsc, które w środku skrywa wiele tajemnic. To tutaj można zobaczyć królewskie trony i sypialnie, Galerię Owalną, Salę Wielką, Tronową oraz Rycerską czy też Pokój Marmurowy. Wnętrza są odrestaurowane, a swoim blaskiem zapierają dech w płucach. Można dotrzeć do zbiorów prac Rembrandta, Gabinetu Numizmatycznego czy Kolekcji Kobierców Wschodnich. Należy pamiętać, że to tutaj nasi przodownicy wydawali dekrety otuleni w koce poprzeszywane złotymi nićmi. To tutaj Stanisław August przewodził ceremoniom dworskim, a w czasach panowania Władysława IV powstało najstarsze wnętrze – przedpokój w apartamencie państwowym. Z przyjemnością spaceruje się po salach wyściełanych dywanami i parkietami, ogląda się portrety królów polskich i wyobraża sobie, co by było, gdybyśmy się urodzili jakieś 300 lat temu w arystokratycznej rodzinie. Bali nie byłoby końca, a być może kiedyś zaproszono by nas na wystawną ucztę i sam ówczesny król prowadziłby nas w walcu? Tego nigdy nie wiadomo, ale dzisiaj pamiętamy, że to miejsce zostało odbudowane z kompletnej ruiny po II Wojnie Światowej. Wiemy, że warszawska Starówka ma ponad 700-letnią historię, która do tej pory została zachowana. Nad Placem Zamkowym króluje Kolumna Zygmunta wysoka na 22 metry, która upamiętnia przeniesienie stolicy Polski z Krakowa do Warszawy w 1596 roku, a jednocześnie jest najstarszym i najwyższym pomnikiem warszawskim. Co ciekawe, obok południowej ściany Zamku Królewskiego leżą dwa uszkodzone trzony Kolumny Zygmunta. Wystarczy się dobrze przypatrzyć i można dostrzec ten starszy, ok. 370-letni, jak i ten młodszy w wieku prawie 130 lat. Ponadto, z punktu widokowego przy Zamku Królewskim widać wyraźnie nasz stadion narodowy nazywany przez niektórych „basenem narodowym” aż po dziś dzień.



Idąc na północ można rozkoszować się pięknie odrestaurowanymi kamienicami w kolorach tęczy na Rynku Starego Miasta, a także spotkać warszawską Syrenkę. Ponoć bardzo, bardzo dawno temu w Bałtyku pojawiły się dwie piękne, syrenie siostry, które przypłynęły z samych wód Atlantyku. Miały włosy, ramiona, szyje, oczy, uśmiechy i piersi kobiet, ale od pasa w dół pokryte były łuskami, a tam, gdzie powinny być stopy swoje miejsce znalazł rybi ogon. Jedna z sióstr postanowiła zostać mieszkanką cieśnin duńskich i po dzień dzisiejszy jest symbolem Kopenhagi. Druga z nich dopłynęła aż do portu w Gdańsku, a zaciekawiona okolicą popłynęła w górę Wisły. Jest podróż pod nurt nie była lekka, ale dotarła ona aż do podnóża dzisiejszego Starego Miasta. Zmęczona, postanowiła odpocząć i odetchnąć. Spodobało się syrenie w tym miejscu i została. Nie minęło wiele czasu, gdy okoliczni rybacy ilekroć wypływali na połów to ściągali poplątane sieci, wypuszcza z nich ryby, a na domiar złego wzburza fale na rzece. Wiedzieli, że za wszystkie czyny odpowiedzialna jest przepiękna istota, która raz po raz wyłaniała się z głębokich wód i oczarowywała ich cudownym śpiewem. Pewnego dnia bardzo majętny kupiec zobaczył syrenę i usłyszał jej zniewalający, magiczny śmiech. Szybciutko policzył ile mógłby zarobić na pokazywaniu wszem i wobec tak ciekawego stworzenia, i uwięził syrenę w starej szopie. Niezadowolenie i skargi syreny usłyszał jeden z synów rybaków, który ciemną nocą zakradł się do szopy i ją uwolnił. W podziękowaniu za ratunek syrena obiecała mu, że w razie potrzeby, niebezpieczeństwa wszyscy rybacy mogą liczyć na jej pomoc. Z tego powodu warszawska syrena dzierży w rękach miecz i tarczę, by bronić miasta.

Jednym z największych i najbardziej rozpoznawalnych symboli Warszawy, ale niekoniecznie ulubionym przez wszystkich jest Pałac Kultury i Nauki. Ten budynek będący pamiątką po socrealistycznych czasach widać niemalże z każdego miejsca w Warszawie, ponieważ jest najwyższym budynkiem w Polsce i mierzy 237 metrów. Pałac Kultury i Nauki wzniesiono jako „dar narodów radzieckich” oraz „prezent od Stalina”. Dla jednych majestatyczny, dla innych jest szkaradztwem, ale na pewno jest swego rodzaju drogowskazem by trafić do centrum, bo:

„Słyszę grę na krześle, to musi być Centrum
Nawet nieźle, niech ktoś werbel mu kupi i wręczy mu
Męczy mnie ból, gdy mijam Politechnikę
Jakiś typ chce moje miejsce chyba, stoi i łypie
(NASTĘPNA STACJA) Pole Mokotowskie
Zakonnica zasmucona czyta słowo boskie
W wagonie głucha cisza zaraz Metro Racławicka
Wszyscy trochę zaniedbani, każdy pas zaciska
Panowie bez żon, penisy ich świerzbią
Rozmawiają o kobietach, kiedy mijamy Wierzbno
Język spotyka zęby, a tam wina posmak
Ale to już ostatnia kropla, zaraz Wilanowska
Wyjść muszę, już nie mogę dłużej
Deszcze, burze od skroni po móżdżek, tu dopiero Służew
Już wiem, znowu nie uzupełniłem płynów
Butle wody wprawiam w ruch, synu, już Ursynów
Chyba fatalnie widzę, muszę ściąć włosy
Mam tego już naprawdę dosyć, mijam Stokłosy
Wczoraj demony, chyba piłem z nimi kielich
Błagały, żebym dzielił się z nimi, zaraz Imielin
A teraz bądźcie cisi jak jacyś mnisi z Shaolin
Bardzo mnie głowa boli, no słyszę, zaraz Natolin
I nagle wiem, że wpadłem w tarapaty
Ostatnia stacja, Kabaty

Taco Hemingway

Ponadto, wyjątkowo ważnym punktem w Warszawie jest Muzeum Powstania Warszawskiego wykonane na bardzo wysokim poziomie, które upamiętnia czasy, w których Polacy walczyli o swoją niepodległość. Jest to jedno z najnowocześniejszych muzeów, które w sposób interaktywny przedstawia walkę i codzienność powstańców na tle okupowanej Warszawy. Wyraźnie opisuje i pokazuje terror komunistyczny. W tym miejscu można usłyszeć bicie serca Warszawy wydobywające się z metalowego monumentu, które potęguje uczucie grozy i niepewności. Oraz skłania ku refleksji i chwili zadumy. Po przejściu przez pierwszą salę naszym oczom ukazał się bombowiec Liberator B-24J. Jest to pełnowymiarowa replika samolotu, który niósł powstańcom pomoc, aż w końcu został zestrzelony podczas powrotu do bazy. Wrażenie autentyczności potęgują świetnie ustawione światła, których gra daje wyobrażenie o obracających się śmigłach. W każdej Sali, przy każdym ważniejszym punkcie pozostawione są kartki z kalendarza, a każda z nich dokładnie opisuje co działo się tego dnia w Warszawie. Przyznam szczerze, że w pewnej chwili poczułam smutek. Jeden z pracowników Muzeum Powstania Warszawskiego uruchomił prasę i zaczął drukować:

„POLACY!

Walka zbrojna o wyzwolenie stolicy rozpoczęta!

Delegat na kraj – Wicepremier Rządu Rzeczypospolitej i Przewodniczący Rady Jedności Narodowej w porozumieniu z Dowódcą Armii Krajowej zdecydowali wystąpienie zbrojne w dniu 1.Viii. r.b.

Trzy dni walki z okupantem przyniosły nam wielkie sukcesy taktyczne i moralne.

Oddziały Armii Krajowej opanowały, łamiąc opór okupanta, większą część stolicy, wyzwalając jednocześnie w duszach Polaków entuzjazm dla walki i ufność w jej powodzenie.

Całe społeczeństwo polskie, a przede wszystkim lud Warszawy, śpieszy ofiarnie z pomocą walczącym; wszyscy podporządkowali się kierownictwu powstania, oddając do jego dyspozycji swe siły, wykazując dyscyplinę moralną i wysoką ofiarność w działaniu.

Nie jedną przeszkodę napotkamy jeszcze na drodze do zupełnego wyzwolenia. Ale zespolone siły całego Narodu Polskiego, podporządkowane Rządowi Polskiemu w Londynie, Krajowej Radzie Ministrów i Dowódcy Armii Krajowej przezwyciężą je tak, jak łamią dziś opór okupanta na ulicach Warszawy.

Masy ludu pracującego – chłopów, robotników i inteligencji walczą o POLSKĘ Demokratyczną, POLSKĘ sprawiedliwości społecznej, POLSKĘ ludzi pracy!

NIECH ŻYJE POLSKA NIEPODLEGŁA”


1 sierpnia 1944 roku i w wiele późniejszych dni jeden człowiek, może z pomocnikami, odbijał na prasie takie właśnie przesłanie, które miało wzmóc siły i morale Polaków. Mimo gwaru, hałasu, który wydobywał się z ust biegających dzieci był to moment, który zapamiętam. Czymś innym jest obserwowanie pracownika muzeum przy pracy, a zupełnie czymś innym jest przeniesienie tej retrospekcji do czasów, gdy nad głowami ludzi latały beznamiętnie pociski, a bomby zakradały się do ich domów. Jest to miejsce bardzo dobrze zaprojektowane i wykonane i z pewnością warto do niego pójść. Ponadto, wyświetlany jest film „Miasto Ruin” w trójwymiarze. Jest to cyfrowa rekonstrukcja zburzonej Warszawy widziana z pokładu „Liberatora”. Film nie jest długi, trwa zaledwie kilka minut, ale Warszawa z czasów wojny na szczęście nie przypomina nowej, świeżej, odbudowanej Warszawy.

Można powiedzieć, że widzieliśmy tylko tyle i aż tyle, ale z pewnością następnym razem udamy się do Łazienek Królewskich, bo obiecujemy sobie to już od jakiegoś czasu.

WAŻNE INFORMACJE:

* W niedziele zwiedzanie Zamku Królewskiego, Muzeum Chopina, Muzeum Powstania Warszawskiego czy Muzeum Narodowego jest całkowicie darmowe!

* Ponoć w Warszawie należy spróbować wuzetek i zygmuntówek, ale my skusiliśmy się na słodycze od cukierni warszawskiej Lukullus na bigotkę jagodową oraz tartę limoncello i z czystym sumieniem możemy te słodkości polecić!