Alpakoland, opowieść o Kubie, Monte, Mikim i Blakim!

Co można robić w dni wolne? Można iść na spacer, poczytać książkę, spędzić czas ze znajomymi nad planszówkami albo pojechać do Alpakolandu! Alpakoland mieści się we wsi zwanej Klotyldzin niedaleko Margonina obok Jeziora Margonińskiego i w okolicy Chodzieży. Trasa z Poznania to nieco ponad godzina jazdy samochodem z ładnymi widokami po bokach. Tylko jest jedno pytanie: po co tam jechać?

Dla Alpak oczywiście!

Należy zadzwonić wcześniej i umówić się na konkretną godzinę. My się skontaktowaliśmy z Gosią Ładą, która zaproponowała nam najlepszą opcję: 200 zł za 2 h z Alpakami, innymi zwierzakami i spacerem. Po kolei.

Przyjechaliśmy o wskazanej godzinie do Alpakolandu. Przywitała nas uśmiechnięta Gosia, która na dzień dobry przełamała z nami „lody”, poinformowała nas o tym, że będzie dużo ciekawostek o Alpakach, a jeśli pojawią się jakieś dodatkowe pytania to mamy się nie zastanawiać i po prostu pytać. Po krótkim wstępie wręczyła nam w ręce słupki marchewek i zarządziła przywitanie z Alpakami. Generalnie – jeśli Alpaka się zorientuje, że macie marchewkę w dłoniach to sama się z Wami przywita. Pierwszą atrakcją była wizyta u samców Alpak. Nieco podrośniętych, charakternych, ale strasznie rozkosznych. Zwierzęta dały się głaskać, obmacywać po wełnie, a Gosia dokładnie nas poinstruowała co lubią, a czego raczej w ich obecności nie robić. Od Gosi i innych przewodników dowiecie się np. jak długo Alpaka jest w ciąży? Co można zrobić z wełny Alpaki? Co Alpaki jedzą, jak śpią, jakie mają charaktery i upodobania? Czy są zazdrosne? Jak je hodować, w jaki sposób szczepić i jak o nie dbać? Dowiecie się też, że Alpaki mają wiele wspólnego z wielbłądami, co jest dosyć zaskakujące, a także, że są strasznie ciekawskimi zwierzakami i jeśli coś je zainteresuje to tam wściubią nosa. Są spokojne, mają trzy powieki (!), a także należą do wyjątkowo wytrzymałych i zdrowych zwierząt. Co więcej, żyją ok. 20-25 lat, potrafią ważyć nawet do 80 kg i są tak łagodne, że świetnie odnajdują się w alpakoterapii. Tak, jest alpakoterapia i tak właśnie musi wyglądać niebo!

Do sedna. Po przywitaniu się z alpakami, zapoznaniu z nimi i obejrzeniu ich ogonów, raciczek, wymacaniu wełny i podrapaniu po szyjach, przeszliśmy do głównego punktu naszej małej wycieczki. Weszliśmy do zagrody, w której przebywali chłopcy Alpaki, nieco młodsze. Takie alpakowe nastolatki. I po wstępnym zapoznaniu nasza grupa uformowała się następująco: ja prowadziłam Kubusia, okrzykniętego liderem (Kuba miał bardzo nietypowe i rzadko spotykane umaszczenie: szare), Patrycja szła w parze z Mikim (jasnobeżowa Alpaka), Krzysztofa poprowadził Monte (nazwany na cześć słodkiego deseru) i to nie jest pomyłka – to Alpaka prowadziła Krzysztofa, a nie Krzysztof Alpakę. Natomiast Łukasz miał szansę sprostać wyzwaniu z Blakim dorosłą Alpaką z pierwszego stada. Kolejnym etapem był spacer wokół Alpakolandu z wybranymi przez nas Alpakami. I trzeba przyznać, że na spacerze Blaki pokazał na co go stać, bo to albo fiknął albo wleciał z impetem w krzaki, zatrzymał się na krzakach, obrócił i wręcz uśmiechał. Taki nieokiełznany chłopak to był, co sprawiało nas dużo frajdy. Po drodze trzeba było pilnować, aby Miki Kubusia nie podgryzał po ogonie i nie podwąchiwał, bo Kuba się wtedy stresował. Z Monte nie było problemu, po prostu wziął Krzysztofa na spacer i robił co chciał. I przekonaliśmy się, że każda z Alpak była zupełnie inna, jeśli mowa o charakterze. Uogólniając: mogłabym codziennie wyprowadzać Alpaki na spacer. Nie mam pewności, czy w którymkolwiek momencie Kuba mnie słuchał, ale będę się łudzić i uznam, że tak było. W trakcie spaceru Gosia z wielkim zaangażowaniem wykonywała swoje hobby (bo praca to chyba dla niej dodatek) i odpowiadała na nasze najdziwniejsze pytania oraz kontrolowała nieco nasze Alpaki i nas, aby całość przebiegła sprawnie. I było świetnie!

Kolejnym krokiem było odwiedzenie kurnika i królikarni w celu dalszego podziwiania zwierząt. Następnie przeszliśmy do innych zwierzaków, bo jest ich pełno w tym miejscu. Każdy z nas wsiadł na Lobkę, czyli klacz rasy fryzyjskiej, która notabene jest liderką wszystkich koni i osłów, a jej prezencja jest godna najpiękniejszych koni. Miała spokój, mądrość i charakterność w oczach. Poznaliśmy Tymona, czyli osioła francuskiego Poitou. Było to spotkanie niesamowite, ponieważ Tymek był większy od koni… Jest to największy osioł świata objęty ochroną, a w Polsce jest ich zaledwie kilka. I jest uparty, ale tutaj akurat nikogo nie zadziwił. Niedaleko stała Polka, osiołek domowy, a w pobliżu przebywały: Karinka – kuc szetlandzki, Bella – klacz rasy Deutsche Reitpony, piękna królewna, która wspaniale się uśmiecha oraz Nokia – klacz rasy Haflinger. W Alpakolandzie prowadzona jest również nauka jazdy konnej od podstaw, a także hipoterapia oraz onoterapia. Zwierzęta są łagodne, spokojne i zaciekawione otaczającym ich światem. Nie boją się ludzi, są bardzo zainteresowane tym, co się dzieje wokół, a smakołyki to forma małego przekupstwa. Czułam od nich spokój, zrozumienie.

Potem udaliśmy się na wybieg dziewczyn Alpak, gdzie część z nich była w ciąży i po niektórych było to widać i wyglądały jak chodzące bułki, a po części w ogóle. Taka ich uroda. Biegały tam też młode, które wyglądały jak małe, żywe maskotki. Coś niesamowitego! Marchewka szybko się skończyła, więc mieliśmy szansę jeszcze: pogłaskać owce i dowiedzieć się, czym się różni wełna owiec od wełny Alpak, zobaczyć świnie, nakarmić kozy, pogłaskać owczarka berneńskiego, który tylko na to czekał. Mogłabym powiedzieć, że to taka forma zooterapii była, ponieważ zapoznaliśmy się z nowym zwierzęciem, Alpaką, a część z nas po raz pierwszy w życiu karmiła kozy i owce, więc wydaje mi się, że moja ekipa była zadowolona.

Na koniec po 2 h, które nie wiem kiedy minęły, bo z Gosi był niesamowity przewodnik usłyszeliśmy, że jeśli mamy ochotę to możemy się poruszać po terenie Alpakolandu z uszanowaniem pewnych zasad. Zdjęć mogliśmy robić do woli, głaskać i zachwycać się – jeszcze więcej! Gosiu, bardzo Ci dziękujemy!

W okolicy położone jest Jezioro Margonińskie, nad którym wspaniale spędziliśmy słoneczne popołudnie, co i Wam polecam.

Informacje o Alpakolandzie:
Klotyldzin 9 k. Margonin
64-830 Margonin

Informujemy, że obowiązuje zakaz samodzielnego wchodzenia na teren Alpakolandu.

Wszelkich informacji o zwiedzaniu - zarówno indywidualnym jak i grupowym oraz dostępnych terminach udzielamy telefonicznie.
Gosia Łada 669 601 012
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
ttp://alpakoland.pl/pl/index