Najlepszy sklep z winem w Karlsruhe: Weinblume!

W Karlsruhe byłam w 2016 i 2017, a teraz przyszedł czas na rok 2018. Tym razem wyjazd jest nieco krótszy, bardziej relaksacyjny, jeśli mówimy oczywiście o czasie wolnym. Nie byłabym sobą, gdybym nie pokazała Wam mojego ulubionego sklepu z winami, a weźcie pod uwagę, że nieczęsto polecam jakieś miejsca. Tylko wtedy, gdy jestem ich pewna w 100%. Za to miejsce dam sobie rękę uciąć, więc zaczynajmy.

Trafiłam do Weinblume w 2016 roku przypadkiem podczas spaceru. I to nie za pierwszym razem, bo sklep był zwyczajnie zamknięty na czas sjesty. Pokukałam przez okna, ale wiele widać nie było prócz mnogiej ilości butelek z winem, które w większości przypadków miały dziwne etykiety. Wróciłam. Przepadłam. http://www.weinblume.de/0_winzer+weine.html

Sklep nie jest wielki, ale za to skupia przede wszystkim ofertę lokalnych producentów wina. Są też tam inne zakątki świata, ale dzisiaj się nimi zajmować nie będziemy. Mówiąc lokalnych mam na myśli zachodnie, południowo-zachodnie Niemcy oraz wschodnią, wschodnio-południową Francję, gdyż należy pamiętać, że Karlsruhe położone jest niecałą godzinkę jazdy od Strasbourga. Karlsruhe znajduje się w Badeni-Wirtembergii, a symbolem tego miasta jest zamek, a cechą charakterystyczną promieniście odchodzące od niego drogi, które przecinają centrum i ciągną się po kilka kilometrów. Rejon ten jest położony przy granicy Niziny Górnoreńskiej, a od wschodu oplata go masyw górski Schwarzwaldu. Od północy otaczają go góry Odenwald, lecz większa część Badeni-Wirtembergii to dorzecze Renu. Klimat jest bardzo oryginalny i idealny wręcz do uprawy winorośli. Duża wilgotność (obecnie ok. 70%, a mamy końcówkę kwietnia), ciepło (do 32st. C w tej chwili) to warunki sprzyjające do produkcji win białych, różowych, czerwonych czy też sektów.

Wracając do sklepu, ale przed przystąpieniem do wyboru należy napomknąć o właścicielu. Niezwykle charyzmatyczny człowiek o ogromnej wiedzy, którą chce się dzielić z pasją. Opowiada o winach, jak o najlepszych kochankach, a najwyraźniej ma ich wiele. Potrafi dostrzec niuanse w smaku, zapachu, a nawet fakturze win, a do tego w całej swojej bezpretensjonalności jest zwyczajnie uroczy. Wysoki, szczupły, uśmiechnięty z zaczesanymi włosami w kitkę na pewno przyjmie Was z otwartymi ramionami. Nie sprzeda Wam czegoś i nie poleci, jeśli nie będzie pewny, że nie trafi to w Wasz gust.

Patrząc na moje upodobania i Łukasza postanowiłam wstrzelić się w białe wina. W związku z tym wybrałam sauvignon blanc z Knipser, które już rok temu przywiozłam do Poznania. Jest to wino rześkie, lekkie, odświeżające i idealne na lato, ale moim zdaniem nie nadaje się na typowego szprycel. Jest jedwabiste z krótkim finiszem i wyczuwalną nutą kwiatową, ale tylko wtedy, gdy sauvignon blanc się kocha. Tutaj podaję namiary na winiarnię, zlokalizowaną pod Manheim. http://www.weingut-knipser.de/

Po roku powróciłam też do zamku Diel i auslese (riesling), które produkowane jest z w pełni dojrzałych winorośli, zbieranych z delikatnym opóźnieniem. Ma to na celu wydobycie pełnej harmonii i balansu z gron, a dodatkowo takie wino nabiera słodyczy. Wina auslese to bardzo dobre wina nadające się do leżakowania, a to, które mnie polecono pochodzi z 2003 roku. Spieszcie się. Z tego zbioru zostało niewiele okazów. Zamek Diel położony jest na zachód od Frankfurtu nad Menem. https://diel.eu/

Na Fritz Haag zdecydowałam się ze względu na to, że był to najbardziej polecany riesling kabinet, czyli ten, który w zasadzie jest najniższym wyróżnikiem win niemieckich, ale moim zdaniem objawia się, jako wino idealne na upał (bardzo dobrze schłodzone!). Jest to wino w ogóle nie słodkie, bardzo wytrwane, orzeźwiające i wręcz stawiające na nogi. Niekiedy pikantne i raczej nienadające się do leżakowania (jeśli już to w zakresie kilku lat, np. maksymalnie 5). Bardzo rześkie, bardzo letnie. Fritz Haag znajduje się na zachód od Frankfurtu nad Menem, położone bardzo blisko granicy z Luksemburgiem. http://weingut-fritz-haag.de/

Na sam koniec perełka, na którą zostałam namówiona nieco podstępem po dłuższej rozmowie, ale nie była to zwykła rozmowa. Karl Pfaffmann, czyli winnica, której w ogóle nie brałam pod uwagę. Pojęcia nie mam dlaczego, ale zwyczajnie niczym mnie nie skusiła. I to był błąd. Na początku wybrałam auslese z rieslinga z 2015 roku po ogromnych pochwałach wygłoszonych na jego temat. Zaczęłam zmieniać zdanie po tym, jak zorientowałam się, że w piwniczce wspomniany Pan ma butelki wina z 2014 roku i przyznał, że to wino ma potencjał. I ja przyznaję, że nie wiem, czy tak szybko je otworzę. Myślę, że warto zapomnieć o nim na kilka lat, bo być może nabierze jeszcze lepszego, bardziej wyrafinowanego charakteru. Nie wiem czy wytrzymam, bo na takie pokusy jestem łasa, ale może, choć na chwilę zapomnę o tym winie. Te cudne wina można znaleźć na południowy zachód od Manheim i Heidelbergu. http://www.karl-pfaffmann.de/

Tuż przed zakupem zostałam obłędnie zaskoczona specjalnymi winami, a mianowicie bardzo charakternymi produktami od rodziny Schneider. Małżeństwo wraz ze swoim synem prowadzą winnicę wedle starych zasad winiarskich, a ma ona nie krótką historię. Każda butelka to praktycznie limitowana perła. Nie ma ich wiele i też nie produkują każdego rodzaju wina. To zależy od danego roku: opadów, nasłonecznienia, tego, w jaki sposób gleba da siłę winoroślom, a one wydadzą takie, a nie inne grona na świat. Spätlese ze szczepu weisser burgunder (pinot blanc) to chyba najwspanialsze wino, jakiego kiedykolwiek doświadczyłam. Intensywne, wyraziste, mocno owocowe z wyczuwalnymi nutami brzoskwini, moreli. Bardzo długi finisz, który był orzeźwiający po tak słodkiej, ale zbalansowanej nucie smakowej. To był obłęd. To wino pachniało latem i na myśl przyszło mi moje dzieciństwo i wszystkie z nim związane wrażenia. Bardzo dobrze zbudowane. Drugim winem było ponownie spätlese, lecz wyprodukowane ze szczepu ruländer (pinot noir) jeszcze pełniejsze. Bardzo okrągłe w smaku bez rześkości, lecz z ogromnym balansem, ale domkniętym na finiszu. Brak było orzeźwiających nut, zapach nawiązywał do słodkich, ale nie mdłych kwiatów. Oleiste z piękną, delikatnie ciemną, słomkową barwą. To było późne lato w najlepszym wydaniu. I te dwie pozycje to był czysty obłęd. Obiekt położony jest praktycznie nad samą rzeką Ren niedaleko Fryburga: http://www.weingutschneider.com/unser-weingut/

To nie wszystkie pozycje, gdyż nie mogę Wam zdradzić w pełni swoich sekretów…