Spacer na wzgórze Èze

Nie wziąć ze sobą w 33°C w słoneczny dzień bez ani jednej chmury butelki z wodą, podczas wchodzenia na wzgórze Èze to głupota. Ja taką głupotę zrobiłam i nikomu nie polecam jej powielać.

Wracając z Monaco postanowiłam, że tego samego dnia udam się na mały spacer do Èze. Cudów się naczytałam o tym średniowiecznym, ponoć przepięknym miasteczku, więc na lekkim głodzie i z końcówką wody w butelce, wysiadłam na przystanku autobusowym położonym niedaleko Gare SNCF Èze. Była godzina prawie 17.00 także moim zdaniem nadal świetna opcja na spacer pod górkę. Z okna autobusu nie wyglądało to źle i nie demonizujmy. Nie była to górka wymagająca za bardzo. Tak czy inaczej, w informacji turystycznej poprosiłam o mapę, bo w kwestiach lokalizacji za grosz sobie nie ufam i wdzięczna jestem niemiłosiernie osobie, która mi w moim bardzo mądrym, przenośnym telefonie wymyśliła lokalizację i mapy offline. Pani była nieco zdziwiona, równie grzecznie zapytała, czy ja chcę iść na wzgórze teraz? Elokwentnie odpowiedziałam, że o tak właśnie, w tej chwili wyruszam. Spojrzała na mój brak wody, zapytała równie przyjaźnie czy mam zamiar iść w klapkach albo w japonkach? Zdecydowanie odpowiedziałam, że nie, nie… Ja nie z tych, bo mam przecież buty sportowe, czyli tenisówki. Powiedziała, że to, co mam na stopach jakoś ujdzie w tłumie, tylko mam szybko iść, bo niedługo się ściemni, ale jakby co to to jest numer telefonu do niej. Bardzo miła Pani to była.

Sam spacer zajął mi jakieś 90-100 minut (czas orientacyjny), a w jego trakcie nie żałowałam robienia zdjęć. Żałowałam braku wody, bo delikatna wspinaczka po całym dniu w Monaco w upale dała mi się nieco we znaki, ale za to jaką miałam motywację! Ja już nie dreptałam tylko do Èze, ale również do wodopoju! Sama trasa faktycznie na klapki się nie nadaje i tenisówki albo jakieś adidasy są optymalne. Jest kamienista, niesie ze sobą sporo pyłu i czasami się może stopa albo noga omsknąć, ale jakie tam widoki! Jak tam było cudnie! Lazurowe Wybrzeże jest koloru lazurowego! Skojarzyło mi się od razu z pleśniowym serem, bo i zapach morski mnie dobiegał. Coś pięknego! Na błękitnym dywanie rozproszyły się łódeczki, a im dalej wzwyż tym było piękniej. Strzeliste skały delikatnie ten widok poprzecinały, ale dodały mu tylko animuszu i go uzupełniły. Przez pierwsze 50 minut na ścieżce nie uświadczyłam żadnego cienia, więc doszłam do wniosku, że w trakcie takiej pogody jakaś czapka z daszkiem może by się przydała? Ale nie miałam, więc tuptałam dalej. Wokół było pełno krzaków, malowniczo rozstawionych traw, a w trakcie spotkałam kota, który z uporem maniaka polował. Mijałam też innych ludzi, ale oni zamiast się wspinać, schodzili. Trasa była bardzo przyjemna, miała swój urok i była urozmaicona wieloma zakrętami, i myślę, że jest to jedna z przyjemniejszych atrakcji wokół Nicei. Ścieżka Nietzschego, o której właśnie piszę, zaczerpnęła swoją nazwę właśnie od niemieckiego filozofa Fryderyka Nietzsche, który w swoich czasach upodobał ją sobie do wędrówek, a z miasteczka Èze-sur-Mer na wzgórze Èze należy przejść 427 metrów w górę. Ponoć, Fryderyk do Èze zawsze przyjeżdżał w złym nastroju i był bardzo niezadowolony, ale wyjeżdżając z niego, czuł się rześki i odnowiony. Między innymi, to tutaj dokończył książkę „Tako rzecze Zaratrusta”. Miejsce nazywane to było przez niego magicznym i każdy, kto choć raz przeszedł tę trasę, tak samo uważa i ja również pod tym się podpisuję. W trakcie spaceru napotkałam piękny wodospad, który nieco ukryty, szumiał o ludziach, którzy wcześniej go odwiedzili.

Samo Èze jest cudne i mogłabym się nad nim rozpływać, ale napomknę tylko króciutko, że są w nim schowane pracownie rękodzielnicze, romantyczne restauracje, kawiarenki, a często na kamiennych schodach, porozstawiane są donice z kwiatami. Jest lekkie i subtelne mimo tego, że zbudowane z kamienia i mogłabym się tam zgubić na wiele godzin, ale jednak chęć ugaszenia pragnienia wygrała. Spędziłam tam fantastyczny wieczór, podczas którego mogłam podziwiać piękne okna, tajemnicze zaułki i wytworne damy, które z gracją i wdziękiem sunęły po schodach, opierając się na ramionach swoich wybranków. Gdzieniegdzie, jakiś ubawiony kot przebiegł mi drogę, ale na wzgórzu znajduje się m.in. egzotyczny ogród Jardin Exotique d’Èze oraz miejsce kontemplacji ukryte w skałach.

 

Jak dojechać do Èze?

Jadąc z Monaco do Nicei (albo z Nicei do Monaco) należy wysiąść przy przystanku Gare SNCF Èze. Przy stacji kolejowej jest ulokowana informacja turystyczna, w której można otrzymać mapę (trasa z dołu do góry).

Chcąc dostać się do Eze od strony Nicei należy udać się niedaleko Placu Garibaldiego, wsiąść do autobusu nr 82 do Èze przy przystanku na ulicy Barla (trasa z góry na dół/łatwiejsza).