Północny Wietnam – najważniejsze informacje

Gdy kupiliśmy bilety do Hanoi, nasz znajomy Mateusz powiedział nam, że mamy zostać na północy, ponieważ północ Wietnamu jest piękna i jeszcze nie odkryta przez turystów. Miał rację, ale zanim przejdziemy do bardziej szczegółowych opisów poszczególnych etapów podróży, chcemy Wam podrzucić garść najważniejszych informacji, które mogą się przydać podczas Waszego planowania.

Koszty i trasa naszej podróży
POZ – FRA – FlixBus 140 zł/1 os.
FRA – PEK – HAN – PEK – FRA – AirChina ok. 1290 zł/1 os.
FRA – POZ – FlixBus 39 zł/1 os.
Łączny koszt podróży z noclegami, wyżywieniem, kosztami wszystkich biletów, itd.: ok. 2400 zł/1 os.
Łączny czas podróży: 15 dni

WIZA

Rzecz najważniejsza i najistotniejsza. Możliwe jest wyrobienie wizy przez internet poprzez stronę:

https://evisa.xuatnhapcanh.gov.vn/en_US/web/guest/khai-thi-thuc-dien-tu/cap-thi-thuc-dien-tu

Aby ją wyrobić należy wcześniej o nią aplikować. Nie można pojawić się z marszu na lotnisku i ot tak sobie wyrobić wizę. Aplikacja przez internet jest intuicyjna, przygotujcie sobie wcześniej skan paszportu oraz zdjęcie, a także miejcie pod ręką najważniejsze informacje, np. nr paszportu. Po wykonaniu aplikacji otrzymuje się promesę, z którą należy stawić się na lotnisku. Od nas nikt nie chciał promesy, najwidoczniej już widnieliśmy w systemach. Wiza kosztuje 25 USD, możliwe są płatności kartą albo przelewem, a e-wiza turystyczna ważna jest przez miesiąc. UWAGA: bardzo ważne jest podanie miejsca wjazdu na teren Wietnamu. Jeśli pojawicie się na innym przejściu granicznym niż to, które zadeklarowaliście we wniosku, prawdopodobnie nie zostaniecie wpuszczeni na teren Wietnamu. Ponadto, jeśli np. zaaplikujecie o wizę od 1 maja do 31 maja to na teren Wietnamu możecie wjechać nawet 15 maja, ale musicie opuścić Wietnam z dniem 31 maja najpóźniej (możecie wyjechać wcześniej).

Ciekawostka: nasz znajomy, świeży małżonek wpisał jedną cyfrę w wizie niepoprawną. Problemy pojawiły się ponoć w Polsce, a na lotnisku w Hanoi bezproblemowo przeszedł kontrolę. Jednak, zalecamy uważne wpisywanie wszystkich danych do formularza w trakcie wyrabiania promesy/wizy do każdego kraju.

WALUTA

W Socjalistycznej Republice Wietnamu obowiązuje dong (VND).

1 PLN ≈ 6030 VND

Nie da się ukryć, że w Wietnamie staniemy się milionerami. Lepszą opcją jest zabranie ze sobą dolarów amerykańskich (łatwiej jest je wymienić), niż euro, chociaż my posiadaliśmy obie waluty przy sobie i w przypadku euro musieliśmy sprawdzić kilka banków zanim ktoś zdecydował się wymienić nam pieniądze. Jeśli mowa o wypłatach z bankomatu. Tym razem korzystaliśmy z dwóch opcji. Pierwsza z nich to karta Revolut, na którą przelewa się złotówki i można na koncie Revoluta wymienić pieniądze i wypłacić je z bankomatu albo bez wymieniania w koncie wypłacić dongi. Przelicznik nie był tragiczny, więc podaję link polecający – skorzystają na tym obie strony: https://revolut.com/r/natali0y9j Drugą opcją związaną z wypłacaniem pieniędzy była wypłata środków pieniężnych kartą walutową w EUR. Proponuję wybierać bankomaty z oznaczeniem ATM, ponieważ to z nich zawsze i bezproblemowo otrzymaliśmy pieniądze. W innym bankomacie otrzymaliśmy kartę z powrotem bez pieniędzy.

 Kurs na lotnisku (30.04.2019):

1 USD = 23 220 VND
1 EUR = 25 720 VND
1 JPY = 205.2 VND

BEZPIECZEŃSTWO

Muszę przyznać, że dawno się tak fantastycznie nie czułam. Wydawało mi się, że jest bezpiecznie i ani razu nie miałam złego przeczucia. Czy to spacerowaliśmy razem czy osobno, wszystko przebiegało bezproblemowo. Ponadto, gdy czekałam na Łukasza to też nikt na mnie nie zwracał uwagi. Co najwyżej mi pomachano, a dzieciaki zbijały ze mną piątkę. Czasami ktoś nas zapytał czy wszystko jest w porządku, ale to była raczej troska lub ciekawość, ale nie nachalność. I jeśli jesteśmy już przy tym temacie. Ludzie są nastawieni bardzo pozytywnie, są uśmiechnięci i weseli. Owszem, w miejscach typowo turystycznych jak np. Ha Long Bay naganiaczy na różne atrakcje było wiele, ale wystarczyło raz odmówić i było po problemie. Zupełnie inna bajka, niż np. Tajlandia, w której można było odmówić sto razy, a pytanie zadawano nam po raz kolejny.

  

TRANSPORT

Od razu przyznam bez bicia, że z autostopu nie korzystaliśmy. Była to decyzja podjęta świadomie i z niewielką nutą żalu. Tak długo już nigdzie dalej nie byliśmy, że nie chcieliśmy marnować czasu. I mam świadomość, że poprzez autostop poznaje się wielu wspaniałych ludzi, ale byliśmy zdecydowani.

Korzystaliśmy z autobusów i to, co jest wspaniałe to to, że Wietnamczycy wiedzą lepiej co Ty chcesz zrobić niż Ty sam. Gdy jechaliśmy do Ha Long Bay wyrzucono nas o 4.30 rano z autobusu. Totalnie zaspanych. Myślę, że kierowca do nas z pięć razy mówił, że to tu, właśnie tu mamy wysiąść. W końcu dotarło to do nas i było rewelacyjnie. Wysiedliśmy w odpowiednim miejscu. I tak było wielokrotnie. Wystarczyło pokazać na mapie nazwę miejscowości i transport w zasadzie organizował się sam. Inny przykład: po wyjściu z lotniska w Hanoi chcieliśmy od razu się udać do Sapa. Złapaliśmy autobus za Hanoi na skrzyżowaniu, ale okazało się, że jest za mało chętnych do jazdy do samego Sapa, więc w Lao Cai kierowca nas przehandlował innemu kierowcy. Po 10 minutach jechaliśmy dalej, nic nie dopłacaliśmy, gdyż pierwszy kierowca ze swojej doli opłacił nam podróż. I już.

Ponadto, samo podróżowanie to osobna historia. Jeśli mapy Google pokazują, że 300 km zajmuje 8 h to tak jest i kropka. Dobrym pomysłem jest wybranie autobusu z kuszetkami, na których można się wyłożyć, a nawet w cenie biletu otrzymuje się kocyk do przykrycia. Jeszcze lepsza opcja to wykupienie takiego autobusu na noc, gdzie odpada nam nocleg. Inną kwestią jest to, że jeśli wojskowi dosiądą się na trasie to w zamkniętej przestrzeni autobusu pojawia się fetor, bardzo ciężki do wytrzymania, ale nie ma rzeczy nie do przeskoczenia. Da się wytrzymać.

Przykładowe ceny:

Ha Giang – Ha Long Bay – 250 000 VND
Lao Cai – Ha Giang - 200 000VND

ZAKWATEROWANIE

Nie podróżowaliśmy w szczycie sezonu, więc miejsc w hotelach było sporo. Powiem więcej: w Ninh Binh szukając hotelu weszliśmy do pierwszego, lepszego, który znaleźliśmy w centrum miasta. Wyglądał porządnie, był wysprzątany i jakiś taki ładniejszy. Spojrzeliśmy na ceny, które nie były dla nas akceptowalne, ale mimo wszystko postanowiliśmy porozmawiać. Ja zaproponowałam za dwie noce za dwie osoby 500 000 VND, stanęło na 600 000 VND, więc się dogadaliśmy. Licytowanie się ma sens nawet w hotelu w centrum miasta (warunki miałam sprzyjające – brak sezonu). I teraz drobna, acz ważna uwaga. Po pierwszej nocy w Wietnamie udało nam się zmartwychwstać. W Wietnamie nie zawsze znajdziecie w swoim zakwaterowaniu materace, bo wydaje mi się, że w tym klimacie zwyczajnie one gniją, więc często jest tak: poduszka, kołdra, prześcieradło i deska (mówimy tutaj o budżetowym spaniu). Jeśli znajdziecie w szafie tzw. kołdrę zimową to polecam ją sobie rozłożyć jako prześcieradło.


WYPOŻYCZENIE SKUTERA

Wypożyczenie tititka to żaden problem. Nikt nie chce sprawdzać prawa jazdy ani żadnych zaświadczeń. Dodam więcej – to w Wietnamie po raz pierwszy na skuterku jeździłam. Moje szkolenie trwało może 5 minut i był to skuterek półautomatyczny. Owszem, jeżdżenie po Wietnamie nie należy do najłatwiejszych i udało mi się nie osiwieć, ale trzeba mieć jakiś dryg do tego. Normalnym jest, że wszystko dzieje się nagle i jednocześnie, więc pasy ruchu, światła nie obowiązują, a na rondach często jeździ się pod prąd. Całkowicie normalnym jest to, że na skrzyżowaniu wjeżdża na Ciebie wielka, przeładowana ciężarówka, a Tobie jedynie pozostaje dodanie gazu do dechy byle jak najszybciej uciec. Przyznaję, chrzest na tititku miałam całkiem niezły. Bardzo miłe jest to, że Wietnamczycy, gdy tylko widzą białego na skuterku to od niego odjeżdżają na kilka, kilkanaście metrów, co stwarza poczucie bezpieczeństwa na pojeździe jednośladowym. Bardzo to miłe z ich strony, ja doceniałam takie gesty.

W Ha Giang za wypożyczenie dwóch skuterków na 4 dni z ubezpieczeniem zapłaciliśmy 50 dolarów (jeden nie miał tablicy rejestracyjnej, co też nie było problemem). Przejechaliśmy tzw. Extreme North Loop i tankowaliśmy po drodze dwa razy. Pełny bak to ok. 50 000 VND, a Extreme North Loop (dłuższa pętla) to ok. 300 km z bardzo stromymi podjazdami, więc i spalanie beznzyny było większe.

INTERNET

W Wietnamie internet hula wszędzie i dobrze. W każdym hotelu, hostelu i guest house znajdziecie świetne połączenie ze światem. W centrach miast, w kawiarniach, knajpkach i gdziekolwiek. Wietnamczycy korzystają chętnie z facebook’a i instagram’a bez żadnych problemów. My nie kupiliśmy żadnej dodatkowej karty, ale można takową nabyć np. na lotnisku w Hanoi w kantorze z opisem: SIM CARD VIETTEL UNLIMITED 200 000 VND.

PRZYKŁADOWE CENY

Za butelkę wody zapłacicie średnio 10 000 VND, za dobry obiad ok. 30 000 – 60 000 VND, więc generalnie jest tanio. Nie ma się co szczypać, trzeba szukać przysmaków i zwyczajnie je zajadać. Wypasiony obiad dla dwóch osób to kwota 120 000 VND, a śniadanie to jakieś 60 000 również dla dwóch osób, a w Wietnamie jedzenie jest bardzo smaczne, przy czym ryż to najlepsze, co może Was spotkać. Jest pyszny!