Jaskinie Batu Caves

Po naszym przylocie do Kuala Lumpur Jen ze swoją koleżanką odebrały nas z jednej ze stacji metra. Kompletnie nie wiedzieliśmy, gdzie się znajdujemy, ale to nie pierwszyzna dla nas. Wpakowały nas i nasz dobytek w samochód i pojechaliśmy. Pojęcia nie mam gdzie, bo wszystko było dla nas identycznie chaotyczne, a droga za każdym razem wyglądała jednocześnie tak samo, ale inaczej. Na pewno znasz to uczucie, gdy pierwszy raz pojawiasz się w nowym, wielkim mieście. Wszystko wydaje się plątaniną całego wszechświata w jednym punkcie, a to wrażenie potęguje wilgotność powietrza na poziomie 95% oraz jedyne 30-kilka stopni Celsjusza po zmroku. Żyć nie umierać!

Podczas naszego pierwszego posiłku gdzieś na uboczu Kuala Lumpur zdecydowanie polecały nam odwiedzenie Batu Caves. Jest to jeden z symboli stolicy Malezji, który leży nieco na północ od Kuala Lumpur, ale bez żadnego problemu można tam podjechać metrem/pociągiem za 2 RM z głównej stacji Kuala Lumpur. Trzeba jednak pamiętać, że Malezja to kraj muzułmański i w związku z tym na stacjach kolejowych/metra znajdują się różowe fragmenty wydzielone na peronach. Tylko dla kobiet. Również środkowe wagony w pociągach mają przeznaczenie dla płci pięknej i należy zachować te zasady dla spokoju duchowego Malezyjek. Tak czy inaczej, są to kobiety bardzo tolerancyjne i nawet mimo (niekiedy) popełnianego faux pas uśmiechają się i zaczynają rozmowę. Żeby było łatwiej można wsiąść bezproblemowo do wagonu mieszanego i zapomnieć o całej sytuacji.

Kompleks Jaskiń Batu Caves to punkt niedaleko Kuala Lumpur, który należy odwiedzić i poczuć indyjską atmosferę tego multikulturowego kraju. Jest to jedna z najbardziej popularnych świątyń hinduskich poza granicami Indii. Poświęcona bóstwu Pan Murugan, który pilnie strzeże wejścia do jaskini, do której prowadzą 272 schody do wyżej położonych świątyń. Główne jaskinie to Temple Cave – Jaskinia Świątyni, Dark Cave – Ciemna Jaskinia oraz Villa Cave – Jaskinia Sztuki i kilka pomniejszych. Najbardziej okazałą jest Jaskinia Świątyni, do której subtelnie wnikają promienie świetlne. Wejścia do nich strzeże kilkadziesiąt jeśli nie kilka setek małp, które czyhają na łup. Oficjalnie zakazuje się wchodzenia do jaskiń z reklamówkami, owocami, kanapkami, ponieważ małpy są bardzo pazerne i na przestrzeni lat wypracowały sobie zmysł łowcy. To on pozwala im przetrwać poprzez liczne kradzieże jedzenia, które turyści trzymają w rękach. Wcale nie są tak sympatyczne i uśmiechnięte, jak na zdjęciach. Gdy widzą coś do zjedzenia to stają się agresywne i natarczywe, a czymś normalnym jest rabowanie wszelakich dóbr. Niekiedy dochodzi do groźniejszych potyczek, które obejmują gryzienie, drapanie i skakanie na człowieka, ale… Wystarczy, że nie będziemy mieli ze sobą jedzenia, a przynajmniej niech będzie ono schowane, by nie mieć późniejszych problemów.

Za dwusetnym stopniem znajduje się wejście do Ciemnej Jaskini, do której bilet wstępu kosztuje 35 RM. Ponoć to tutaj znajduje się jeden z nielicznych okazów pająka trapdoor spider oraz stalaktyty, stalagmity i stalaktaty, ale… Równie piękne formacje skalne zobaczysz przechodząc przez wszystkie 272 stopnie w najwyższej jaskini Batu Caves. Wchodząc do niej zobaczysz, że bezproblemowo i bardzo łatwo można się przedostać do innego świata. Świata magii, w którym rozproszone promienie słoneczne delikatne otulają szorstkie i ciemne kawałki skał. U samego końca jaskini znajduje się hinduska świątynia, na którą patrzy niebo poprzez otwór wydrążony w suficie przez Matkę Naturę. Po bokach biegają wszędobylskie małpy, a wykonanie reklamowej sesji zdjęciowej jest prawie niewykonalne. Pani, która próbuje stanąć w jakiejś nienaturalnej pozie, która pokaże jej gibkość i wyeksponuje suknię nie ma lekko – co chwilę musi odganiać małpy, które nie jako jedyne są zainteresowane całym przedstawieniem.

Wychodząc z jaskini przy przejrzystej pogodzie zobaczysz panoramę Kuala Lumpur, a w tym najsłynniejsze w Malezji Petronas Tower. U samego dołu znajduje się sporo małych restauracji, knajp, w których znajdziesz naleśniki dosa z dodatkiem sambaru czy chutney, pierożki samosa czy mnóstwo innych dań, które są smakowite, jednak ich ceny są nieco wyższe niż w stolicy Malezji.

Za pomnikiem Hanumana – króla małp znajduje się świątynia usytuowana w Jaskini Ramayana, która po brzegi wypełniona jest kolorowymi i bogato zdobionymi posągami hinduskich bóstw. Bóstwa wylegują się w dobrobycie, podróżują, siedzą przy suto zastawionych stołach, a całość utrzymana jest w klimacie bogactwa. W środku znajdziemy specjalnie przygotowane kładki, po których można spacerować i zwiedzać jaskinię. Na samym końcu nie będą czekać na nas promienie słoneczne ani malowniczo obrośnięte tropikalnymi roślinami ściany, lecz całe podświetlenie jest klimatyczne i powoduje wrażenie zaduchu w chłodnej i wilgotnej grocie. Ponadto, corocznie na przełomie stycznia i lutego odbywa się tutaj, w Batu Caves festiwal Thaipusam. Podczas tego wydarzenia wierni kąpią się w rzece, biorą udział w wielokilometrowej, barwnej procesji, która swój początek ma w Kuala Lumpur. W pozostały czas w roku jest tutaj spokojnie, a wierni modlą się z namaszczeniem, gdzie jedyną oznaką większej aktywności są małpy niekiedy noszące młode u boku.

WAŻNA INFORMACJA:

Zarówno kobiety, jak i mężczyźni powinni być ubrani odpowiednio, tj. mieć zakryte przez ubrania ramiona, dekolt oraz kolana. W przeciwnym wypadku nie ma możliwości zwiedzania jaskiń, lecz bezproblemowo można wypożyczyć chustę – zostawiamy 5 RM, a po powrocie otrzymujemy 3 RM zwrotu.