City Pass / New York

Pierwszy raz w USA, pierwszy raz w Nowym Jorku, a to oznaczało, że chcemy zobaczyć wszystkie, ale to wszystkie atrakcje, które znaliśmy z amerykańskich filmów. Kwota wejściówek za poszczególne atrakcje była spora, więc zaczęliśmy się rozglądać za city pass’ami, czyli biletami, które w swojej ofercie mają flagowe miejsca, które w NY należy zobaczyć. Przewodnik z miejscami ukrytymi pojawi się nieco później, ale zacznijmy od miejsc najbardziej znanych, lubianych i popularnych.

CITY PASS

Opcji jest kilka.

My wybraliśmy https://www.citypass.com następnie przechodząc do „New York”.

W naszych biletach mieliśmy dostępne atrakcje:
Empire State Building
American Museum of Natural History
The Metropolitan Museum of Art
Top of the Rock Observation Deck
OR Guggenheim Museum

Ferry Access to Statue of Liberty and Ellis Island OR Circle Line Sightseeing Cruises
9/11 Memorial & Museum OR Intrepid Sea, Air & Space Museum

6 atrakcji w zupełności nam wystarczyło, a wybraliśmy te, które są podkreślone. Istnieje możliwość płatności w USD lub EUR. Bilety za dwie osoby kosztowały dokładnie 251.72$, otrzymałam potwierdzenie na maila i wystarczyło mieć zgrany plik pdf na telefonie, aby bezproblemowo wejść na teren muzeów, punktów widokowych, itd. Za każdym razem należało okazać bilet, w kasie go sczytywano i na tej podstawie otrzymaliśmy bilety papierowe.

Są również inne opcje, np.:
https://www.newyorkpass.com/
https://www.nycgo.com/things-to-do/tours-in-nyc/attraction-passes
https://www.sightseeingpass.com/en/new-york

Wybór każdej z opcji jest indywidualny i możecie składać sobie własne bilety. Część z pass’ów posiada możliwość dobierania wybranych przez siebie atrakcji, część z nich to gotowe bilety, w których nic nie wybieracie. Część z nich ma ważność jednodniową, inne wydawane są na czas nawet 10 dni i oczywiście, mają w sobie więcej atrakcji, ale również i ich ceny są wyższe. Musicie widzieć, co Wam będzie najbardziej odpowiadać, ile czasu na zagospodarowanie w Nowym Jorku i czy w ogóle takie atrakcje będę Wam odpowiadać?

Poniżej znajdziecie opis atrakcji, które my wybraliśmy i zobaczyliśmy w ciągu kilku dni:

  1. Empire State Building

Jeden z symboli miasta Nowy Jork, a nawet jeden z najbardziej rozpoznawalnych budynków w Stanach Zjednoczonych. Budynek z długą, bogatą historią, w której wystąpił King Kong. Budynek ma klasyczną podstawę i charakterystyczną iglicę. Można powiedzieć, że klasyka broni się sama i tak właśnie jest. Piękne miejsce w sercu Manhattanu, które przykuwa uwagę. Samo wejście do środka jest niesamowite. Można poczuć się niczym gwiazda filmowa, ponieważ witają nas dywany, złote ramy i nuta podniecenia unosząca się w powietrzu. Złote dodatki, ciemne tło ścian, stylowo i klasycznie ubrani pracownicy tworzą klimat. Wchodząc do środka, miałam wrażenie, że przeniosłam się w czasie do lat 40. XX wieku i mogłabym tam zostać na zawsze. Przechodząc korytarzami, witaliśmy się ze wspomnianym King Kongiem, z amerykańskimi gwiazdami filmu, muzyki i nie wiadomo, czego, które chętnie dały się sfotografować na dachu tego budynku. Jest światowo, czuć blichtr, sławę, może splendor, szczyptę luksusu, a sam wjazd windą do góry jest niesamowity. Na górze windy wyświetlana jest projekcja z czasów budowania Empire State Building, a animownai robotnicy machają do widzów i życzą miłego dnia. Atmosfera jest podniosła, ale całość robi fenomenalne wrażenie. Widoki z dachu? 86 piętro. Wysoko. Nieziemsko. Obłędnie. I tutaj wybraliśmy się w ciągu dnia. Nigdy nie pomyślałabym, że podglądanie dachów wieżowców wokół będzie tak pasjonujące i niesamowite. Mogłam patrzeć na porozrzucane wokół mnie bryły z uwielbieniem. Wiatr we włosach, słońce, w końcu można odetchnąć! Polecam każdemu!

  1. American Museum of Natural History

Niektórzy mówią, że sprawa jest oklepana. Inni, że jest nieco nudne to muzeum, a jeszcze inni się nim zachwycają. Ja je naprawdę polubiłam. Otoczenie AMNH jest zielone wokół na swoim terenie, a niedaleko od strony zachodniej znajduje się Central Park. Pierwsze, co okazało się po przyjściu to to, że w swoich biletach mamy wejściówkę na dodatkową atrakcję. Wybraliśmy kosmos „Dark Universe” i powiem szczerze, że wybór był trafiony w 10! Drugą opcją był pokaz: „Oceans: Our blue planet”. Na pewno pamiętacie takie amerykańskie filmy, w których dzieciaki z liceum albo ze szkoły podstawowej miały wyjścia do różnych muzeów i były zachwycone albo znudzone, bo już to kiedyś widziały. Ja jeszcze czegoś takiego nie widziałam i miałam zachwyt wymalowany na twarzy, a nawet zapominałam prawie oddychać. Wprowadzono nas do wielkiej kopuły, gdzie wokół były porozstawiane fotele kinowe. Usadowiliśmy się i zaczął się spektakl znany nam wszystkim z filmów i seriali. Wokół nas rozwinął się wyświetlany obraz o kosmosie w grafice nieco sprzed kilku lat, ale i tak mnie fascynował, bo ja czegoś takiego w szkole nie miałam. Wyszłam zachwycona, z niedosytem i jeszcze kilka razy mogłabym zobaczyć z wielką chęcią taki film. Brzmi infantylnie, ale cała projekcja bardzo nas ucieszyła.

AMNH to przede wszystkim ogromne hale z przedstawionymi zwierzętami w różnych ujęciach. Od dinozaurów po wszelakiego rodzaju ekspozycje i trzeba na to zaplanować pół dnia. Jeśli nigdy tam nie byliście to myślę, że warto tam się wybrać, ale nie sądzę, aby to była najlepsza atrakcja w Waszym życiu. Będzie przyjemnie, nieco dziecinnie i można spełnić swoje dziecięce marzenia, ale ja się przednio bawiłam!

  1. The Metropolitan Museum of Art

Mogłabym tam mieszkać. Codziennie rano budziłabym się pod innym obrazem i starałabym się sobie przypomnieć, co takiego mi się dzisiaj śniło? Może kubizm? Może był to sam Leonardo Da Vinci? Albo jakaś dziwna, druciana forma, która ma przypominać czekającą nas zagładę świata? Pojęcia nie mam, ale pomiędzy eksponatami sztuki współczesnej, a w szczególności w dziale „Modern and Contemporary Art” mogłabym żyć wiecznie. Po pierwsze dlatego, że sztukę należy umieć prezentować, aby potrafiła wybrzmieć i miała szansę nas onieśmielić. Żadnym doświadczeniem jest coś, co wisi na ciemnym tle (częsty widok w jednym z muzeów w Poznaniu…) bądź jest pokazane nijak i zbyt gęsto. Aby obraz, nawet ten najmniejszy miał szansę zacząć mówić, niezbędna do tego jest przestrzeń. I to właśnie ta przestrzeń gra tutaj główną rolę, a co więcej – sama jest sztuką, bo przecież, po co obwarowywać ruiny szybami i kocami, skoro można je wmurować i niech służą dalej? Tak samo można postąpić z zabytkowymi drzwiami, a więc sztuka nie tylko wisi. Ona również służy, pokazuje swoje praktyczne lico i jest to niebywałe, ponieważ nie każdy ma szansę przejść przez drzwi pochodzące sprzed kilkuset lat z Persji. Brzmi bajkowo i takie właśnie jest, gdy tylko sobie uświadomimy, dlaczego tak jest. Owszem, można znaleźć wiele eksponatów za szybami, przegrodami i innymi obwarowaniami, ale wielokrotnie (o ile to było możliwe) część z nich jest wystawiona przed nasz nos. Dosłownie. I bez żadnych ograniczeń można je pooglądać i nacieszyć nimi oczy. W MMA znajdziemy się w starożytnej Grecji, Egipcie, w średniowieczu czy czasach współczesnych. Nam udało się zobaczyć kunszt wspomnianego wcześniej Leonarda, a prezentowany był obraz świętego Hieronima na pustyni, który nigdy nie został ukończony i nie wiadomo, na czyje zlecenie powstał. Jest to dzieło, które jako pierwsze powstało z rąk Leonarda. Miejsce jest cudowne i mogłabym po nim spacerować i rozmyślać godzinami, ale jak już napisałam: chętnie spałabym pod obrazami zaklasyfikowanymi, jako sztuka współczesna. To była czysta, bezpruderyjna rozkosz dla mojej duszy. Chętnie wybrałabym się tam raz jeszcze, bo i kolekcja instrumentów dętych była cudowna, i mebli, lecz tym razem nie udało nam się wejść do MoMa (nie była to część city pass), a ona właśnie mi się marzyła. Ponoć mają tam historię m.in. młynków do kawy, którą marzyłam, by zobaczyć, lecz był remont.

  1. Top of The Rock Observation Deck

Kolejny szlagier na mapie Nowego Jorku, którego podstawą jest Rockefeller Center. Dokładnie to samo, gdzie Kevin będący sam w Nowym Jorku, patrzy na potężną choinkę i w ten sposób kończy film. Całe szczęście. Za Kevinem nie przepadam, ale Top of the Rock faktycznie jest top of the best! Wybraliśmy się tam ze znajomymi, bo tak się złożyło, że jak my byliśmy w Kopenhadze to oni akurat się szykowali na lot do NY. Bardzo się nawzajem zdziwiliśmy, ale postanowiliśmy, że spotkamy się w tym jakże odległym od Poznania miejscu. I jak postanowiliśmy, tak zrobiliśmy, więc ten wieżowiec nocą odwiedziliśmy wspólnie. Warto zobaczyć dachy New York nocą, ale to za dnia robią ogromną furorę. Nocą zabrakło przestrzeni, odległości i nie było widać przepaści, która jest pod nami, ale z drugiej strony, to było nasze pierwsze wejście na wieżowiec, więc jeszcze o tym nie wiedzieliśmy.

  1. Ferry Access to Statue of Liberty and Ellis Island

Symbole są ważne, bo jednoczą, bo coś znaczą, bo wielu ludzi prowadzą do tego samego miejsca. Tak samo jest ze Statuą Wolności, która jest jednym z najbardziej znanych symboli na świecie. Nazywać ją powinniśmy Wolnością Opromieniającą Świat, która ustawiona została na ujściu rzeki Hudson na wyspie Liberty Island. Jest ogromna i faktycznie strzeże tego pełnego ciekawostek miejsca. Podarowana przez Francuzów, przez Francuzów skonstruowana na cześć przymierza obu narodów w trakcie wojny o niepodległość w Stanach Zjednoczonych (1775-1783). Mamy do niej dostęp dzięki naszemu city pass, a wejście na pokład statku jest bezproblemowe. Bilety, które odebraliśmy są ważne na ten jeden kurs, ale nikt ich nie sprawdza, więc przekazujemy je naszym znajomym, a oni wykorzystują je dnia kolejnego i płyną na taką samą wycieczkę. Pogoda dopisuje i to właśnie wtedy jest najlepszy moment, aby odpływając od dolnego Manhattanu, spojrzeć za siebie i go podziwiać. Moim zdaniem był to najlepszy moment na zrobienie zdjęć i rozkoszowanie się tym widokiem. Wyglądał bajecznie! Ponadto, mamy dostęp do wyspy na której jest położona statua, do muzeum, w którym przedstawiono kolejne etapy wznoszenia jej, a także do Ellis Island, na której znajduje się muzeum imigrantów. I to jest akurat bardzo ciekawe, ponieważ można dowiedzieć się skąd i kiedy ludzie przybywali do Nowego Jorku i jednocześnie do USA, w jaki sposób rozprzestrzenili się po tych ziemiach i ilu ich było. Miejsce godne polecenia tym bardziej, że przedstawiono tam formularz wraz z pytaniami, który należy wypełnić, aby ubiegać się o obywatelstwo amerykańskie. Sprawa nie jest łatwa ani trywialna, ale zawsze warto wiedzieć wstępnie, na czym się stoi, ponieważ dokumentów imigracyjnych do wypełnienia i kryteriów do spełnienie jest mnóstwo.

  1. Intrepid Sea, Air & Space Museum

Największe rozczarowanie, a czynników będzie kilka. Po pierwsze wybraliśmy się tam w sobotę, więc ludzi było pełno. Po drugie to oglądanie samolotów czy chadzanie po łodzi podwodnej powinno być świetne, ale mnie zabrakło efektu wow. Po trzecie, w jednym z hangarów (staliśmy w potężnej kolejce) został umieszczony prom kosmiczny Enterprise i to właśnie na jego myśl szkliły mi się nieprzyzwoicie oczy, bo przecież jak to jest zobaczyć prom kosmiczny?! Rewelacyjnie, prawda? A było tak sobie. Sam prom jest wsadzony w hangar i można go obejść z każdej strony. Ja bardzo, ale to bardzo żałowałam, że nie ma żadnej możliwości na kuknięcie w środek i pozaglądanie chociażby w jakieś małe przekroje tego statku. Klimaty sci-fi, naukowe i kosmiczne strasznie, ale to strasznie mnie interesują. I owszem, mogłam popodziwiać Enterprise, ale jednak tego czegoś mi zabrakło i będę szukać innych możliwości na eksplorowanie takich cudów. Natomiast, genialna była wystawa nawiązująca do Star Trek, czyli The Starfleet Academy Experience! Obłędnym było oglądanie zdjęć Spocka, wielu artefaktów używanych na Enterprise, czyli na promie kosmicznym. I właśnie, z nazwą statku NASA wiąże się niemała historia. Nazwa ta pojawiła się po raz pierwszy we wcześniej wspomnianym serialu Star Trek, którego wyświetlanie rozpoczęto w latach 60. XX wieku, a najnowsze serie wychodzą po dzień dzisiejszy. Pierwszy prom kosmiczny OV-101 zbudowany przez NASA, na prośbę fanów serialu Star Trek oraz od nazwy dwóch amerykańskich lotniskowców (CV-6 i CVN-65) nazwany został właśnie Enterprise. Dla mnie ta historia jest absolutnie genialna! Jeśli znacie gdzieś na świecie, gdziekolwiek miejsca, w których można podziwiać statki kosmiczne, wejść do nich i przeżyć taką przygodę to dajcie mi koniecznie znać. Przechodząc dalej, znajdziecie tam wiele śmigłowców, samolotów, które umieszczone są na dachu lotniskowca. Ciekawostką jest Concorde, czyli samolot ponaddźwiękowy pasażerski, który jest w stanie przekroczyć prędkość dźwięku, czyli 1 Mach. To, co charakterystyczne to igła umieszczona na samym czubku tego samolotu, która jest niezbędna do przekroczenia tzw. bariery dźwięku. Fajna gratka dla fanów lotnictwa, bo to Concorde jest obecnie jednym z symboli lotnictwa.

I tak można podsumować nasze zwiedzanie z City Pass. Bardzo amerykańskie i amerykańskie marzenia zostały pospełniane.